Dziennik Gazeta Prawana logo

Nadchodzą wielkie podwyżki. To wina słabego złotego

4 listopada 2011, 06:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nadchodzą wielkie podwyżki. To wina słabego złotego
Shutterstock
W tym roku będzie ciężko z prezentami na święta. Czekają nas wielkie podwyżki. To wina słabego złotego, który znacznie podnosi ceny importowanych towarów.

Taki scenariusz od kilku tygodni sygnalizują producenci elektroniki użytkowej. Według nich pierwszych podwyżek mieliśmy się jednak spodziewać dopiero na przełomie 2011 i 2012 r., kiedy to do sprzedaży trafiłyby nowe modele urządzeń. Jednak z ustaleń „DGP” wynika, że drożej będzie już przed świętami Bożego Narodzenia. A duża część Polaków właśnie gwiazdkę traktuje jako pretekst do wymiany starego telewizora czy lodówki.

Jak mówi Marcin Rosati z Media Saturn Holding Polska, część sprzętu, który trafia teraz do magazynów, jest już droższa. Na półkach sklepowych znajdzie się za kilka dni. Na początek podwyżki sięgną 5 – 10 proc., w zależności od asortymentu. A zdrożeje w zasadzie cała elektronika użytkowa – telewizory, laptopy, ale też duże AGD. Co więcej podwyżki nie ominą żadnego producenta. Szczególnie telewizorów, bo tylko te są składane w Polsce. – A aż 95 proc. części koniecznych do wyprodukowania odbiornika pochodzi z zagranicy – zauważa Cezary Urynowicz z Sharp Electronics.

Nie oznacza to jednak, że od razu pierwszego dnia wszystkie towary dostępne w marketach będą oferowane po wyższych cenach. Podwyżki będą następowały sukcesywnie, oddzielnie na produkty różnych dostawców.

"To dlatego, że w magazynach wielu producentów znajdują się jeszcze zapasy, które wciąż trafiają na rynek. Wielu dostawców zaopatrzyło się też w duży zapas euro, dzięki czemu wahania kursowe tak bardzo jeszcze ich nie dotykają" - tłumaczy Michał Kanownik ze Związku Importerów i Eksporterów Sprzętu Elektronicznego i Elektrycznego.

Zdaniem ekspertów, by wyrównać stratę, jaką ponoszą producenci w związku z osłabieniem złotego, wzrosty cen trafiających obecnie na rynek produktów powinny być większe niż 10 proc. Nie można jednak ich wprowadzić, bo to automatycznie przełożyłoby się na zmniejszenie popytu. A to byłoby niewskazane w najgorętszym dla branży okresie, kiedy zarówno sektor TV, jak i AGD spodziewa się wyrównania strat ze słabych poprzednich miesięcy.

"By nie podnosić cen, producenci przycinają wydatki na promocję i marketing" -mówi Cezary Urynowicz. Nie jest jednak wykluczone, że w nowym roku dojdzie do kolejnych podwyżek. Przewiduje to dr Murat Ulgen, główny ekonomista HSBC ds. Europy Środkowo-Wschodniej i Afryki Subsaharyjskiej. "Wzrost cen konsumenckich będzie miał miejsce, jeżeli koszty produkcji, jak i wyrobów gotowych będą rosły w tak szybkim tempie jak w październiku" -przyznaje.

Ale to niejedyny problem, z którym muszą się zmierzyć sklepy oraz konsumenci. Z powodu powodzi w Tajlandii może zabraknąć aparatów fotograficznych, telewizorów i laptopów. Tam bowiem znajdują się skupiska fabryk wytwarzających części do tego sprzętu.

"Otrzymujemy takie sygnały, dlatego już teraz staramy się zaopatrzyć nasze sklepy w wystarczającą liczbę produktów" - mówi Marcin Rosati.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj