Dziennik Gazeta Prawana logo

Nietypowy ratunek. Kto naprawdę wyciągnie świat z kryzysu?

3 listopada 2011, 06:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tąpnięcie na izraelskiej giełdzie. Zawieszono notowania
Tąpnięcie na izraelskiej giełdzie. Zawieszono notowania/Shutterstock
Cała nadzieja światowej gospodarki leży nie w kolejnych rządowych planach, czy kolejnych dodrukowanych miliardów. Uratują nas ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z legalną pracą.

Szara strefa napędza światową gospodarkę. Ta zmora w czasach prosperity jest buforem ochronnym w czasach kryzysu – uznali analitycy OECD i Deutsche Banku.

Mieszkańcy Nigerii mogą liczyć na ledwie kilka godzin prądu ze źródeł komunalnych dziennie. A i to nie wszędzie. Dostawy do najodleglejszych prowincji są możliwe tylko dzięki takim zapaleńcom jak David Obi. Rzutki przedsiębiorca 4 lata temu skontaktował się z chińską firmą i zaczął sprowadzać tanie, napędzane ropą prądnice. Tyle że o współpracy z zagraniczną spółką nie zawiadomił fiskusa i nie zapłacił podatku. Gdyby spróbował, natknąłby się na mur okraszonej korupcyjnymi oczekiwaniami urzędniczej nieudolności. Nielegalna przedsiębiorczość bywa jedyną szansą na rozwój dla afrykańskich państw, zżeranych przez biurokrację.

Poza Davidem Obim w szarej strefie pracuje 1,8 mld ludzi na świecie. Ponad połowa populacji w wieku produkcyjnym. Wartość dóbr i usług wytworzonych poza oficjalną gospodarką – głównie w handlu – wynosi już 10 bln dol. (dla porównania PKB USA – 14 bln dol.). Szara strefa rozrasta się z roku na rok. Zgodnie z prognozą OECD za 10 lat na czarno będzie pracować 75 proc. mieszkańców globu w wieku produkcyjnym.

Zszarzenie gospodarki jest też problemem regionów wysoko rozwiniętych. Od 2008 r. do wzrostu szarej strefy doszło we wszystkich państwach grupy PIIGS. Tylko w Grecji wskaźnik ten osiągnął w 2010 r. 25,4 proc. (o 1,1 pkt proc. więcej niż dwa lata wcześniej). Według firmy konsultingowej A.T. Kearney w tym roku wartość czarnego rynku w Europie (bez przestępczych form działalności, jak handel bronią czy narkotykami) osiągnie 2,2 bln dol., czyli o 5 proc. więcej niż w 2010 r. To skutek uboczny paneuropejskiej walki z kryzysem, m.in. podwyżek podatków, wzrostu kosztów pracy czy cięć pensji.

To kiepska wiadomość dla ministrów finansów szukających środków do budżetu. Ale przeciętni Europejczycy niekoniecznie mają powody do narzekań. Badania Deutsche Banku z 2009 r. sugerują, że szara strefa to poduszka bezpieczeństwa podczas kryzysu. Koszty pracy na czarno są niskie i przedsiębiorcy działający w ten sposób są w stanie wytrzymać wyższy spadek zamówień niż ich uczciwi koledzy.

Do czasu. Gospodarcze podziemie rośnie odwrotnie proporcjonalnie do wzrostu oficjalnego PKB. Ale w tym roku – jak twierdzi Friedrich Schneider z Uniwersytetu Johannesa Keplera – zdolność nabywcza Greków spadnie tak bardzo, że zabraknie nawet na nakręcenie popytu na czarnym rynku, a rozrost miejscowej szarej strefy ulegnie zahamowaniu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj