Mieszkańcy Białorusi uciekają przed kryzysem w mocne trunki. Między styczniem a majem wypili o 13,2 proc. więcej alkoholu niż w tym samym okresie poprzedniego roku. W kraju szaleje inflacja, w kantorach nie ma waluty, w sklepach podstawowych produktów, władze uderzają w przedsiębiorców, a opozycja siedzi w więzieniu. W tej atmosferze statystyczny Białorusin wypił 4,4 l czystego spirytusu.

Każdy kupił średnio 4,9 l wódki na głowę, o 10,3 proc. więcej niż w tym samym okresie 2010 r. Jeszcze bardziej wzrosła sprzedaż koniaku (45 proc. do 0,2 l na głowę), nalewek (43 proc., 0,9 l) i piwa (24 proc., 13,9 l). Lekarze pocieszają się, że nie wszystko zostało wypite. Część alkoholu potraktowano jako inwestycję.