Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd zawalił sprawę, a urzędnik dostał awans

18 kwietnia 2011, 09:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rząd zawalił sprawę, a urzędnik dostał awans
Shutterstock
Polscy urzędnicy zawalili sprawę. Nie poradzili sobie z ważną unijną inwestycją. Wściekła Bruksela nie zwróci więc nam za nią pieniędzy. Rząd musiał więc wysupłać kilkadziesiąt milionów złotych. To jednak nie przeszkadzało, by urzędnik, który odpowiada za bałagan, dostał awans i podwyżkę

Gdy 18 marca „DGP” informował, że KE grozi nam karami, ostro zaprzeczyły Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, gdzie powstawał Syriusz. Teraz dotarliśmy do pisma minister Elżbiety Bieńkowskiej, szefowej resortu rozwoju regionalnego, do Jolanty Fedak, szefowej resortu pracy, potwierdzającego nasze wiadomości. „KE oczekuje nałożenia korekty finansowej w odniesieniu do umów w projekcie (Syriusz). Przewidywana wartość korekty wyniesie blisko 80 mln zł” – napisała Bieńkowska.

Tymczasem odpowiedzialny za projekt urzędnik Zbigniew Olejniczak awansował niedawno i został dyrektorem centrum projektów informatycznych w MSWiA. Dziś nadzoruje wydawanie 2 mld zł ze środków unijnych. "Zapytaliśmy o system Syriusz. Ministerstwo Pracy odpowiedziało nam w samych superlatywach, tak samo oceniło pracę dyrektora Olejniczaka" - informuje Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA.

Pieniądze nie muszą jednak przepaść, bo Ministerstwu Rozwoju Regionalnego zabiegało w Brukseli o złagodzenie kary. "Jeśli Ministerstwo Pracy wymyśli sensowne projekty, to odebrane Syriuszowi, czyli systemowi informatycznego dla urzędów pracy, pieniądze wydamy właśnie na nie" - tłumaczy „DGP” urzędnik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Według naszego rozmówcy audytorzy z Brukseli wzięli pod lupę Syriusza, ponieważ trwał on najdłużej oraz był najkosztowniejszy spośród wszystkich projektów pierwszego priorytetu Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Po wizycie w Polsce grupa audytorów z komisji napisała kilkadziesiąt stron uwag do sposobu, w jaki był prowadzony Syriusz. "Brakowało choćby wyników sondy telefonicznej z zapytaniem, ile inne firmy by sobie życzyły. W ten sposób rozdawano miliony złotych" - wyjaśnia jeden z naszych rozmówców.

Ostatecznie wybrana arbitralnie przez urzędników firma Sygnity zbudowała aplikację w zaledwie siedem dni. Odpowiedzialny za odbiór aplikacji Zbigniew Olejniczak, ówczesny dyrektor w Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, odebrał ją zaledwie w jeden dzień. Tymczasem gdy audytorzy przyjechali do Polski, okazało się, że aplikacja nie działa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj