Setki tysięcy Polaków zmęczonych wieloletnią pracą do dziś nie wiedziało, czy przejdą na wcześniejsze emerytury w 2008 roku, czy też nie. Chodzi o ludzi w średnim wieku, którym przysługiwał taki przywilej, bo przez lata pracowali w szczególnie uciążliwych warunkach (w hutach, szkołach, szpitalach itp.).

Najpierw rząd mówił, że nie może zapewnić im wszystkim wcześniejszych emerytur, bo byłaby to zbyt kosztowna obietnica. Jednak dziś premier Jarosław Kaczyński podjął inną decyzję. Postanowił, że możliwość przechodzenia na wcześniejszą emeryturę będzie ukrócona dopiero od stycznia 2009 roku.

Dzięki temu władze w Polsce będą miały kilka dodatkowych miesięcy na zastanowienie się, co dalej. W 2008 roku rząd będzie musiał podjąć decyzję, kto konkretnie od stycznia 2009 roku skorzysta z tzw. emerytur pomostowych. Będą to również wcześniejsze emerytury, ale przyznawane na innych zasadach niż teraz.

"Pomostówki" będą przysługiwały nie tak licznym grupom zawodowym, jak dziś. Którym? To właśnie musi dokładnie sprecyzować rząd w przyszłym roku. Ponadto trzeba dokładnie ustalić, który rocznik Polaków będzie ostatnim pokoleniem korzystającym z "pomostówek".

Z dzisiejszej decyzji premiera cieszy się szef "Solidarności". Janusz Śniadek, który w imieniu NSZZ "Solidarności" podpisywał dziś z premierem porozumienie w tej sprawie, powiedział wprost: "W tym rządzie znaleźliśmy partnera, który dba o socjalne zabezpieczenie Polaków". Premier z kolei dodał: "To ważny dzień dla ludzi pracy".

Ze wstępnych szacunków wynika, że przedłużenie możliwości przechodzenia na wcześniejsze emerytury na starych zasadach o rok będzie kosztowało państwo od 4 do 5 miliardów złotych.