Dziś mija termin składania rocznych rozliczeń podatkowych. Wielu Polaków zostawiło sobie ten obowiązek na ostatni dzień. Mają czas do północy. Urzędy pracują do godziny 18, jednak nie wiadomo, czy wszyscy zdążą się rozliczyć.

Małopolskiego fiskusa sparaliżowała dziś fala zwolnień lekarskich i urlopów na żądanie. W urzędzie skarbowym Kraków-Podgórze nie przyszło dziś 90 procent pracowników. W Nowej Hucie, Starym Mieście, Limanowej i Olkuszu jest tylko połowa urzędników - informuje RMF.

Podatnicy ze Śląska też mają problem. W Rudzie Śląskiej do pracy nie przyszło 75 procent urzędników skarbówki, w Sosnowcu 67 procent, a w Zabrzu - prawie połowa. Na szczęście w innych regionach sytuacja wygląda lepiej. W Łódzkiem do pracy nie przyszedł jeden urzędnik, w Poznaniu kilku.

Przed urzędami rosną kolejki zdenerwowanych petentów. "Naczelnicy w razie potrzeby przesuwają do obsługi podatników pracowników z innych działów. Kolejki mogą być, jak zawsze w ostatnim dniu. Urząd nie jest z gumy i kiedy naraz wejdzie do niego 50 petentów, nie rozciągnie się" - mówi Grażyna Piechota z katowickiej Izby Skarbowej.

Urzędnicy domagają się podwyżek i lepszych warunków pracy. Związkowcy ze skarbówki zapewniają, że nie ustąpią i twierdzą, że w wielu urzędach nie stawiło się dziś nawet 90 procent pracowników.