Główną przyczyną obecnych podwyżek jest kryzys na rynku surowców drzewnych. Pellet nie powstaje bowiem ze ściętych drzew, ale z trocin – odpadów z przemysłu tartacznego. Kiedy tartaki ograniczają produkcję, automatycznie brakuje surowca do wytwarzania granulatu opałowego.
Wszyscy producenci powtarzają jeden powód: brak trocin i coraz wyższa cena tego półproduktu – mówi Paweł Pawliczak z firmy Eko Dystrybucja. Jeszcze rok temu metr przestrzenny trocin kosztował około 55 zł, dziś cena ta wzrosła do około 100 zł. Do tego dochodzą rosnące koszty energii elektrycznej oraz paliw, które obciążają każdą firmę produkcyjną w łańcuchu dostaw.
Spór o przyczyny podwyżek. Pogoda czy polityka?
Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że za zimowe braki pelletu odpowiadała wyjątkowo mroźna zima, która sparaliżowała pracę tartaków. Wiceminister Mikołaj Dorożała tłumaczył, że zamrożone drewno uniemożliwiało obróbkę mechaniczną.
Jednak branża ma inne zdanie. Przedstawiciele Polskiej Rady Pelletu wskazują na systemowe ograniczenia w pozyskiwaniu drewna. Wprowadzone przez rząd moratorium na wycinkę oraz plany kolejnych ograniczeń drastycznie zmniejszają podaż surowca w tartakach, co bezpośrednio uderza w producentów pelletu. Eksperci zwracają również uwagę na problem systemowy: państwo z jednej strony promuje kotły na pellet w programie "Czyste Powietrze", a z drugiej – nie zabezpiecza stabilnych dostaw surowca, pozwalając dużym zakładom energetycznym na spalanie biomasy w celach zawodowej produkcji ciepła.
Branża apeluje o zmiany w podatkach
Przedstawiciele branży od lat domagają się obniżenia stawki VAT na pellet drzewny. Obecnie wynosi ona 23 proc., co znacząco zawyża ostateczną cenę dla klienta.
Branża od 10 lat apeluje o obniżenie stawki VAT na pellet. Powinna ona wynosić 8 proc., a nie – jak obecnie – 23 proc. – zauważa Daria Lisiecka z Magazynu Biomasa. Jako argument podaje fakt, że pellet agro (produkowany np. z łusek słonecznika) już teraz korzysta z preferencyjnej stawki.
Polska Rada Pelletu proponuje rozwiązania
Podczas spotkania z przedstawicielami resortów energii oraz klimatu, Polska Rada Pelletu przedstawiła plan ratunkowy:
- Ulgi podatkowe: Użytkownicy końcowi, którzy kupują pellet najwyższej jakości (klasy A1), mogliby liczyć na odliczenia w rocznym rozliczeniu podatku PIT.
- Rozwój "pelletu agro": Branża chce wprowadzenia do obrotu pelletu produkowanego z biomasy rolniczej (np. z młynów). Wymaga to jednak ujednolicenia parametrów jakościowych i wpisania urządzeń spalających ten rodzaj paliwa na Listę Zielonych Urządzeń (ZUM), co umożliwiłoby otrzymanie dotacji w programie „Czyste Powietrze”.
- Zwiększenie dostępności biomasy drzewnej dla małych i średnich przedsiębiorstw, które stanowią trzon polskiej produkcji.
Czy ceny wrócą do normy?
Ministerstwo Energii monitoruje rynek w obawie przed spekulacjami, jednak przedstawiciele Polskiej Rady Pelletu stanowczo odpierają te zarzuty. Podkreślają, że rozdrobniona struktura polskiego rynku – opartego na setkach małych i średnich firm – wyklucza tworzenie karteli czy zmów cenowych.
Na ten moment konsumenci muszą liczyć się z trudnym sezonem grzewczym. Efekt "zabezpieczania zapasów" sprawia, że popyt rośnie nawet w środku lata. Eksperci przewidują, że sytuacja może uspokoić się w okolicach września i października, o ile nie wystąpią kolejne zawirowania w łańcuchach dostaw surowca.
Dla tysięcy polskich rodzin, które zainwestowały w kotły na pellet, sytuacja ta staje się coraz większym wyzwaniem finansowym. Zbilansowanie polityki klimatycznej z dostępnością surowców stanie się dla rządu kluczowym sprawdzianem w nadchodzących miesiącach.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
