Dotychczas towary kupowane online i pochodzące z państw trzecich wyłączone były z unijnych przepisów celnych; rozwiązanie to dotyczyło tańszych przesyłek, zawierających produkty o wartości do 150 euro.
Wzrosła popularność zakupów na chińskich platformach
Po tym jednak, gdy w ostatnich latach gwałtownie wzrosła popularność zakupów online, w tym za pośrednictwem chińskich platform, jak Temu, Shein czy AliExpress, a Wspólnotę zaczęły zalewać tanie przesyłki pochodzące głównie z Azji, Komisja Europejska zaproponowała w 2023 r. odejście od wyłączeń celnych. Jak tłumaczyli unijni urzędnicy, zwolnienie zostało zaprojektowane w epoce sporadycznych zakupów internetowych i kiedy procedury celne nie były jeszcze zdigitalizowane. Ta rzeczywistość już jednak nie istnieje, bo handel elektroniczny zmienił skalę i charakter zakupów.
Zalew tanich paczek z Chin w krajach UE
Z danych KE wynika, że tylko w 2025 r. do Unii trafiło 5,9 mld nieobjętych cłami tanich produktów z państw trzecich. Przesyłki te ilościowo stanowiły 97 proc. całego importu z państw trzecich, ale ich wartość odpowiadała jedynie 2 proc. importowanych dóbr. Jak przyznała KE, firmy aby uniknąć ceł nierzadko celowo obniżały wartość przesyłki lub dzieliły zakupy na kilka paczek tak, by wartość znajdujących się w nich towarów nie była wyższa niż 150 euro.
Towary z Chin nie spełniają standardów bezpieczeństwa
Dodatkowo, duża część trafiających z Azji na unijny rynek produktów nie spełniała standardów bezpieczeństwa. Mowa tu głównie o kosmetykach, zabawkach dziecięcych, suplementach diety i - paradoksalnie - odzieży ochronnej, jak kaski. Przez zalew przesyłek służby celne odprawiają średnio 16 mln paczek dziennie. "To ogromne obciążenie. Kontrola wszystkich paczek jest trudna, jeśli nie niemożliwa, a jednocześnie ogólna wartość przesyłek jest stosunkowo niewielka" - tłumaczą urzędnicy KE.
Dokładniejsze kontrole i wyższe opłaty za paczki z Chin
Żeby rozładować sytuację, Komisja zaproponowała szerszą reformę celną. Jednym z jej elementów jest właśnie obłożenie paczek o wartości do 150 euro tymczasowymi cłami. Zryczałtowana stawka w wysokości 3 euro za znajdujący się w przesyłce przedmiot będzie obowiązywać do 1 lipca 2028 r., do tej pory KE ma ukończyć reformę celną, utworzyć centrum danych handlu elektronicznego i objąć przesyłki normalnymi cłami opartymi na wartości i pochodzeniu danych towarów. Dodatkowo w ramach reformy wprowadzona zostanie także opłata manipulacyjna, którą będą pobierać urzędy celne za odprawę towarów. Powinna ona wejść w życie jeszcze w listopadzie tego roku, choć jej wysokość nie jest jeszcze znana. Jak przyznała KE, część państw wprowadziła opłaty celne na własną rękę, te przestaną obowiązywać w momencie wejścia w życie środków unijnych.
Każdy przedmiot z przesyłki z Chin z osobnym cłem
Cłami objęte zostaną osobno produkty znajdujące się w danej przesyłce. Oznacza to, że jeśli w paczce znajdować się będzie t-shirt i dwie spódnice, to opłata celna wyniesie 9 euro. Jak uspokaja Komisja, koszty taryf pokrywane będą przez platformy e-handlowe, a nie przez konsumentów. Co nie oznacza, że firmy nie będą rekompensowały sobie dodatkowych wydatków windując ceny produktów. Wówczas jednak - na co liczy Komisja - konsumenci zastanowią się dwa razy, czy opłaca im się kupować te towary. Zebrane dzięki uszczelnieniom przepisów celnych środki stanowić będą zasoby własne Unii, część z nich przekazana zostanie państwom członkowskim.
jowi/ mal/
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.