Sprawa dotyczy wydarzeń z 2020 r. i handlu akcjami spółki biotechnologicznej OncoArendi Therapeutics (obecnie działającej pod nazwą Molecure). Jak informuje BIP, wątpliwości budzi chronologia zdarzeń na rachunku maklerskim Pawła Gruzy, którą przebadał KNF.

Umowa z belgijską spółką

Gruza miał handlować akcjami OncoArendi w okresie, gdy jej kurs na GPW wspinał się na historyczny szczyt. Jak wynika z ustaleń Business Insider Polska przed publikacją informacji o umowie z Galapagos na rachunek Gruzy wpłynęła duża gotówka. Wiceprezes KGHM następnie złożył zlecenie o wartości 180 tys. zł na zakup akcji OncoArendi po 18 zł.

Reklama

Chodzi o podpisanie umowy z belgijską firmą Galapagos, która w przypadku pomyślnego rozwoju projektu, miała przynieść OncoArendi łącznie do ok. 1,5 mld zł wpływów. Na akcjach spółki Gruza miał zarobić w 2020 r. "ponad 400 tys. zł".

Zrezygnował z kierowania prezesa PKO BP

Reklama

Z transakcji miał tłumaczyć się już jako pełniący obowiązki prezesa PKO BP, jednocześnie czekając na zgodę KNF na formalne objęcie funkcji prezesa największego polskiego banku. Zgody tej nigdy nie otrzymał i kilka miesięcy później zrezygnował z kierowania pracami zarządu PKO BP. Wyjaśnienia dotyczące handlu akcjami OncoArendi miały być sprzeczne.

Paweł Gruza znajduje się na liście etatowych doradców prezydenta Nawrockiego. Z ustaleń Business Insider Polska wynika, że w sprawie umowy OncoArendi a Galapagos, mogło dojść do ujawnienia informacji poufnej i jej wykorzystania przez kilka osób. KNF złożył w tej sprawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w kwietniu 2023 r. Jednak od prawie trzech lat w śledztwie nie ma większych postępów.

Prokuratura potwierdza

Warszawska Prokuratura Okręgowa potwierdziła wszczęcie śledztwa na wniosek KNF w sprawie złamania art. 180 i 181 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi. Pierwszy z przepisów dotyczy ujawnienia informacji poufnej, za co grozi kara do 2 mln zł grzywny lub 4 lat więzienia, natomiast drugi odnosi się do insider tradingu. Za bezprawne wykorzystanie informacji poufnych grożą jeszcze surowsze sankcje: grzywna do 5 mln zł oraz kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.