"Jesteśmy zbulwersowani tym wnioskiem, ale rozumiemy trudną sytuację wierzyciela, który ze wzglądu na nasze zadłużenie jest w ciężkiej sytuacji. Prowadzimy negocjacje układowe z tym wierzycielem i mamy nadzieję, że się dogadamy" - powiedział PAP prezes Cegielskiego, Jarosław Lazurko.

Firma z Poznania winna jest Dachbudowi aż 1,5 miliona złotych za prace budowlane z zeszłęgo roku. Na razie nie wiadomo, kiedy zacznie się proces, bo sąd poprosił Dachbud o uzupełnienie wniosku. Dzieje się więc to, czego najbardziej obawiali się robotnicy - firma upadnie, zostawiając tysiące ludzi bez pracy.

>>>Związkowcy pobili się z policją w Poznaniu

Od początku października w zakładach trwają zwolnienia grupowe. Są one jednym z elementów programu restrukturyzacyjnego firmy, która znajduje się w fatalnej kondycji finansowej. Cegielski pada, bo produkował tylko na potrzeby stoczni, które splajtowały. Według zarządu na koniec tego roku w kasie firmy może zabraknąć ok. 50 mln zł, a udział zobowiązań przeterminowanych w wartości bilansowej zbliża się do poziomu, w którym należy rozpocząć postępowanie upadłościowe.