W rzeczywistości chodziło o ułatwienie ratowania banków zagrożonych upadłością. A propozycja zmiany wyszła nie od instytucji komercyjnych, które udzielały hipotek w walutach, tylko ze strony sektora banków spółdzielczych.
Ułatwianie pomocy
– informuje biuro prasowe resortu finansów.
To odpowiedź na pytanie DGP o to, kto i kiedy zgłosił propozycję przepisów uznawanych dziś za kontrowersyjne. Resort nie wyjaśnił nam, jak wnioskodawcy uzasadniali potrzebę nowelizacji. Poznaliśmy jednak relację osoby ze środowiska spółdzielców, która o nią apelowała.
– – dodaje.
Jedna z barier dotyczyła właśnie przepisywania hipotek. – czytamy w korespondencji kierowanej z sektora spółdzielców.
Po kilkunastu latach stabilności w sektorze pierwsza upadłość miała miejsce pod koniec 2015 r. Dotyczyła SK Banku z Wołomina, któremu kilkaset milionów złotych pożyczył Narodowy Bank Polski. Niecały rok później upadł BS w Nadarzynie należący do zrzeszenia SGB-Banku. – napisała w komunikacie o zawieszeniu BS Nadarzyn Komisja Nadzoru Finansowego.
Sprawne przenoszenie hipotek i brak związanego z tym ryzyka mają znaczenie nie tylko dla banków spółdzielczych i ich zrzeszeń, ale też dla Bankowego Funduszu Gwarancyjnego czy dla banków komercyjnych – o ile decydowałyby się na pomaganie będącemu w trudnej sytuacji konkurentowi.
Sytuacja prawna dłużnika nie powinna się pogorszyć
Spółdzielcy początkowo liczyli na to, że zapisy w prawie bankowym zostaną zmienione przy okazji nowelizacji ustawy o niektórych zabezpieczeniach finansowych. To ustawa jeszcze z 2004 r., która miała być wykorzystywana dla ratowania banków w kłopotach. Ani do wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r., ani później nie skorzystano z niej wcale. – Kryzys nie uderzył w nas wystarczająco mocno. Ale przez to nie mieliśmy okazji odrobić lekcji, która już wcześniej doprowadziłaby do odpowiednich zmian w przepisach – mówi przedstawiciel sektora spółdzielczego. I dodaje, że spółdzielcy mówili o ustawie o zabezpieczeniach, a nie bezpośrednio o prawie bankowym, dlatego że art. 95 tej ostatniej budził emocje już wcześniej: to tam m.in. pierwotnie umiejscowiono zapisy o bankowym tytule egzekucyjnym, który kilka lat temu został wyeliminowany z naszego porządku prawnego.
Zdrowy kredyt tylko w banku
Frankowicze obawiają się, że nowy przepis (Kukiz’15 zgłosił już projekt usuwający go z ustawy – Prawo bankowe) może być wykorzystywany przez banki do sprzedaży kredytów walutowych. Miałoby to pozwolić im uniknąć strat związanych z ewentualnym, negatywnym dla kredytodawców orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącym tego typu hipotek. Związek Banków Polskich wycenia potencjalne straty nawet na 60 mld zł.
– napisała w odpowiedzi na pytania DGP Komisja Nadzoru Finansowego. Zaznaczyła, że sprzedaż wiąże się z ujawnieniem tajemnicy bankowej, a to jest możliwe tylko w ściśle określonych przypadkach, jak sprzedaż wierzytelności straconych lub przelew wierzytelności na fundusz sekurytyzacyjny albo tworzące go towarzystwo funduszy inwestycyjnych.
Pojawia się opinia, że po sprzedaży kredytu sytuacja dłużnika się pogorszy. Nie będzie już mógł sądzić się z bankiem podlegającym nadzorowi KNF. Za to będzie musiał wytoczyć pozew jakiemuś innemu – zapewne nieregulowanemu podmiotowi, być może spoza Polski.
– wskazuje KNF.
A nasz rozmówca z sektora bankowego dodaje: .