Sprawa dotyczy Idea Banku oraz Polskiego Domu Maklerskiego. Śledczy wnoszą o zasądzenie dla emerytki, która zakupiła trefne papiery, kwoty 380 tys. zł wraz z odsetkami.
Pozew cywilny, który ma pomóc poszkodowanym szybciej odzyskać pieniądze, to rzadki ruch ze strony prokuratury. Jak twierdzi nasz informator znający szczegóły śledztwa, będzie ich więcej.
Dotychczas śledczy koncentrowali się na stawianiu zarzutów karnych w tej sprawie. Status podejrzanych w aferze ma już 49 osób, w tym byli prezesi, członkowie zarządu i pracownicy zarówno GetBacku, jak i sprzedającego jego obligacje bez stosownego zezwolenia Idea Banku.
Prokurator pomoże odzyskać pieniądze
Pierwszy pozew cywilny śledczych związany ze sprzedażą trefnych obligacji wrocławskiego windykatora jest już w sądzie, a kolejne za chwilę tam trafią – wynika z informacji DGP.
Trwające od końca kwietnia 2018 r. śledztwo w sprawie afery GetBacku skupiało się na kwestiach karnych. Ale w grudniu zeszłego roku powstał specjalny zespół prokuratorów cywilistów. Jego zadaniem jest analiza możliwości wytoczenia pozwu cywilnego instytucjom finansowym w imieniu poszkodowanych, którzy stracili ponad 2,3 mld zł.
Pierwszy pozew jest już w sądzie. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że dotyczy Idea Banku oraz Polskiego Domu Maklerskiego (PDM). Oba podmioty były zaangażowane w oferowanie obligacji windykatora, który od przeszło roku jest niewypłacalny. Prokuratura potwierdza, że pozew został złożony, ale nie odniosła się do naszych informacji, kogo dotyczy.
– – informuje prokurator Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzecznik PR w Warszawie.
Ustaliliśmy, że poszkodowana to emerytka Małgorzata K., która w zakup trefnych obligacji włożyła wszystkie oszczędności z lokaty, jaką miała w Idea Banku.
Michał K., doradca finansowy, który do tego doprowadził, ma już postawione zarzuty karne, m.in. oszustwa „w stosunku do mienia znacznej wartości”. Jest w grupie byłych pracowników banku, którzy mają status podejrzanych. Oprócz doradców, którzy sami wciskali papiery klientom, zarzuty dotyczą m.in. dwóch byłych prezesów Idea Banku, członków zarządu i dyrektorów. Idea Bank od listopada 2018 r. jest na liście ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego.
– – mówi osoba znająca szczegóły sprawy.
Nasz informator wskazuje, że doradca nie przedstawił poszkodowanej emerytce żadnych dokumentów związanych z GetBackiem, w tym warunków emisji obligacji, ale podkreślał, że musi się szybko zdecydować. – – twierdzi nasz rozmówca.
PDM środki przyjął, choć nie poinformował klientki o ryzyku związanym z takim instrumentem jak obligacje korporacyjne. I współpracował z bankiem, który nie miał zgody KNF na oferowanie tego typu produktów.
– – informuje Agnieszka Zabłocka-Konopka.
– – dodaje.
Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Idea Banku, wynika, że do końca kwietnia reklamację złożyło 1935 klientów, którzy nabyli obligacje GetBacku na kwotę 356,6 mln zł. Bank rozpatrzył skargi 1881 klientów na kwotę wynoszącą 347,3 mln zł i zawarł z 41 osobami ugody na 6,7 mln zł. Do postępowania ugodowego zostało skierowanych w sumie 148 klientów, którzy na obligacje wydali 23,7 mln zł.
Do Idea Banku wpłynęło też 15 powództw związanych z roszczeniami osób, które są posiadaczami papierów windykatora. Bank utworzył w związku z aferą GetBacku rezerwę w wysokości 14 mln zł.
Co ciekawe, Idea Bank miesiąc po wszczęciu kontroli KNF związanej z oferowaniem obligacji GetBacku sam złożył w lipcu 2018 r. do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez niektórych byłych członków zarządu, w tym byłego prezesa Jarosława Augustyniaka. Osoby te mają obecnie zarzuty, a bank w jednym z postępowań uzyskał status pokrzywdzonego.
Potencjalnych pozwów ze strony prokuratury Idea Bank nie chciał skomentować.
– – komentuje biuro prasowe banku, w którego grupie był GetBack, zanim w 2016 r. nie został sprzedany konsorcjum inwestorów kierowanych przez fundusz Abris.