Gdy bankructwo Włoch i Hiszpanii stanie się realne, Finlandia zapewne dojdzie do wniosku, że korzyści z przynależności do strefy euro nie są warte ryzyka ogromnych kosztów ratowania największych państw południa Europy – uważa Rubini.

Agencja Moody’s przewiduje, że właśnie Finlandia jest tym krajem, który jest najlepiej przygotowany na powrót do własnej waluty. Amerykańscy analitycy w zeszłym miesiącu obniżyli do negatywnej perspektywę utrzymania najwyższej (AAA) oceny wiarygodności kredytowej dla Niemiec, Holandii i Luksemburga. Tylko Finlandia zachowała perspektywę stabilną. Między innymi dlatego, że państwo jest niechętne dokładaniu się do ratowania unijnych bankrutów.

Moody’s wymienia kilka kluczowych atutów Helsinek. Kraj właściwie nie ma długu: jego zobowiązania sięgają 101 mld euro, czyli wynoszą mniej niż roczne dochody z podatków (105 mld euro). Teoretycznie Finowie mogliby więc natychmiast spłacić całość swoich zobowiązań.

Zdrowy jest także fiński sektor bankowy. Tutejsze instytucje finansowe są relatywnie niewielkie i koncentrują się na obsłudze lokalnych przedsiębiorstw i ludności. Na załamaniu rynków finansowych południa Europy niewiele by zatem straciły.

Finlandię ratuje geografia. Kraj znajduje się tak daleko na północy, że jego powiązania z państwami Morza Śródziemnego pozostają bardzo luźne – wskazuje Guntram Wolff, zastępca dyrektora Instytutu Bruegla w Brukseli.

Na analitykach Moody’s wrażenie robi także upór, z jakim fińskie władze domagają się odrębnych zabezpieczeń gotówkowych za każdym razem, gdy UE i MFW organizują bailout. Wówczas kraje te muszą przekazać Finlandii fundusze bądź udziały własnych banków lub przedsiębiorstw odpowiadające 40 proc. pomocy, jakiej udzielają Helsinki. Z tego właśnie powodu Finowie są przeciwni pozostawieniu Europejskiemu Instrumentowi Stabilności Finansowej (i jego następcy Europejskiemu Mechanizmowi Stabilizacji, ESM), wolnej ręki w wydawaniu pieniędzy, a nawet przyznaniu „licencji bankowej”. W takim przypadku fiński rząd może uznać, że została przekroczona czerwona linia i kraj nie będzie już pozostawał w unii walutowej.

Atutem Finlandii jest także zrównoważona i konkurencyjna gospodarka, dzięki której kraj osiągnął jeden z najwyższych poziomów życia na świecie (według MFW to 40,8 tys. euro na mieszkańca wobec 10,9 tys. euro w przypadku Polski). Poza bardzo rozbudowanym sektorem usług jest też potentatem m.in. w metalurgii i elektronice. Dzięki temu gospodarka fińska jest o wiele mniej uzależniona od kondycji strefy euro i rozwija szeroki eksport poza Europę.

Ale i Finlandia ma swoje słabości. Jedną z nich jest kondycja Nokii, koncernu, który dał się wyprzedzić arcyrywalom – Apple’owi i Samsungowi – na strategicznym rynku smartfonów. Drugą – kryzys przemysłu papierniczego, który cierpi z powodu załamania sprzedaży gazet w Europie i na świecie (2/3 powierzchni Finlandii to lasy). MFW ostrzega także, że Finowie powinni zabezpieczyć się przed skutkami starzenia się społeczeństwa, które postępuje tu szybciej niż w większości krajów kontynentu.