Mając przed sobą jeszcze kilkadziesiąt lat aktywności zawodowej, warto inwestować w instrumenty bardziej ryzykowne. W długim okresie dają one gwarancje większego zysku niż instrumenty bezpieczne.

Reklama

Dało się zarobić

Nasz rynek kapitałowy ma prawie 20 lat, ale już w tym okresie widać tę prawidłowość. Sprawdziliśmy od 1995 r., gdy firma Analizy Online oblicza średnie zyski, jakie przynoszą fundusze inwestycyjne, i okazało się, że łączny dochód z jednostek funduszy akcyjnych wyniósł prawie 450 proc. (średni dochód roczny to 11,24 proc.). W tym czasie indeks WIG wzrósł o ponad 550 proc., a inflacja od 1995 r. wyniosła 121 proc.

– Jeśli ktoś dokładnie 18 lat temu, w lipcu 1992 r., kupił jednostki pierwszego w Polsce funduszu inwestycyjnego, czyli Pioneera, i ich nie umorzył, to zainwestowany wówczas kapitał zwiększył się 15-krotnie – mówi Bernard Waszczyk z Open Finance.

To oczywiście przykład jednostkowy. Pioneer korzystał z renty pierwszeństwa i w początkowym okresie jego zyski były wręcz astronomiczne. Dlatego bardziej wiarygodne są średnie dochody, jakie przynosiły jednostki funduszy inwestycyjnych.

Okazuje się, że porównywalny dochód z TFI dały również ubezpieczenia z akcyjnym funduszem inwestycyjnym (średni dochód liczony jest od roku 1998). Średni dochód z jednostek funduszy inwestujących w obligacje, czyli funduszy bezpiecznych, był o ponad 100 pkt procentowych niższy i wyniósł ponad 340 procent.

Eksperci zwracają uwagę, że przy regularnym inwestowaniu każdy spadek wartości jednostek TFI jest szansą na kupno większej ich liczby. Gdy w długim okresie giełda pokona kryzys i zacznie ustanawiać nowe rekordy, zysk osób, które kupowały, gdy było tanio, rośnie szybciej.

Siła małych kwot

– Przy założeniu, że średni dochód z inwestycji jest na poziomie 11,2 proc., to klient, odkładając przez 10 lat co miesiąc 100 zł, otrzymuje 22 tys. zł. Jeśli oszczędza przez 20 lat, to kwota rośnie do ponad 90 tys. zł – mówi Jarosław Sadowski.

W perspektywie 30-letniej na emeryturę zaoszczędzimy już prawie 300 tys. zł. Jeśli ktoś pomyślał o emeryturze od pierwszego dnia, gdy rozpoczął pracę zawodową, i przez 40 lat oszczędzał 100 zł przy niewiele ponad 11 proc. zysku rocznie, to idąc na emeryturę, będzie dysponował kapitałem w wysokości ponad 936 tys. zł.

Ważne, aby osoby, które oszczędzają na emeryturę, miały świadomość, że im krótszy jest okres oszczędzania, tym ryzyko strat, przy inwestycjach w bardziej ryzykowne instrumenty, większe. W naszym zestawieniu widać, że w ostatnich 5 latach, kupując samodzielnie akcje na giełdzie albo jednostki funduszy inwestujących w akcje, można było stracić.

– Im bardziej zbliżamy się do wieku emerytalnego, tym bardziej w inwestycjach należy się nastawiać na aktywa bezpieczne. Mogą to być jednostki funduszy obligacyjnych. Średnia wartość jednostek takich funduszy rośnie nieprzerwanie nawet w okresach kryzysów – mówi Bernard Waszczyk, analityk Open Finance.

Alternatywnym sposobem oszczędzania na emerytury są tzw. produkty strukturyzowane. Jest to rodzaj zakładu, że w określonym czasie np. kurs euro wzrośnie do określonego poziomu złotego. Najczęściej inwestor korzysta przy tym z gwarancji kapitału, więc ma pewność, że nominalnych strat nie poniesie. W ostatnich latach zyski z najbardziej dochodowych struktur dochodziły do 20 proc. rocznie. Średni zysk jest dużo mniejszy, bo wynosi ok. 3,5 proc. rocznie.