Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządy nie czekają na Rostowskiego. Chcą same oszczędzać

20 czerwca 2011, 09:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Samorządy nie czekają na Rostowskiego. Chcą same oszczędzać
Shutterstock
Samorządy wygrały z resortem finansów. Owszem, tak jak chce rząd, ograniczą dług, tyle, że zrobią to na własnych warunkach. Nie chcą bowiem czekać na to, co zaproponuje Jacek Rostowski.

Władze samorządów nie czekają, aż Ministerstwo Finansów przystawi im topór do szyi i nakaże trzy rzeczy: oszczędzać, oszczędzać i jeszcze raz oszczędzać. Przygotowały własną propozycję reguły samorządowej. Jej pełna treść ma być znana w środę, jednak „DGP” już dotarł do jej kluczowych postanowień.

Zakłada ona, że deficyt całego sektora samorządowego skurczy się na przestrzeni trzech lat o niemal 40 proc. – z 16 mld zł w 2010 roku do 10 mld zł w roku 2012. W kolejnych latach ma on nie przekraczać 0,6 proc. PKB. Kto ma tego dopilnować? Autorzy projektu twierdzą, że same gminy, powiaty i województwa będą odpowiedzialne za to, by deficyty w ich budżetach były zgodne z zapisami w wieloletnich planach finansowych. Choć postulują kilka wyjątków – ograniczenie ma nie dotyczyć środków na współfinansowanie inwestycji unijnych, sytuacji nadzwyczajnych, jak klęski żywiołowe, czy możliwości sfinansowania większego deficytu z prywatyzacji lub nadwyżki z poprzednich lat.

Zaciskanie pasa będzie leżało w interesie samorządów, gdyż w projekcie zapisano, że jeżeli nie wywiążą się z deklaracji, to prawo do interwencji będzie miało Ministerstwo Finansów. Resort co kwartał będzie sprawdzał, czy samorządy przestrzegają ograniczeń. Jeśli okaże się, że nie i pojawi się groźba przekroczenia limitu deficytu dla całego sektora, to minister finansów odgórnie zdecyduje, o ile deficyt ma zostać zmniejszony. Każda gmina, powiat czy województwo będą miały dwa miesiące na dokonanie zmian w budżetach. Jeśli tego nie uczynią, zrobią to za nie regionalne izby obrachunkowe.

W kwestii tego ostatniego przepisu nie ma jeszcze pełnej zgody pomiędzy wszystkimi samorządami. – Chcemy doprecyzować ten mechanizm, aby nie okazało się, że metropolia przekroczy deficyt o miliard i naprawianie sytuacji sparaliżuje kilkaset gmin – mówi burmistrz Płońska Andrzej Pietrasik.

W projekcie przygotowanym przez samorządy jest jeszcze jeden punkt sporny, tym razem z samym rządem. Resort finansów chciałby, aby regionalne izby obrachunkowe były pod nadzorem ministra finansów, a nie szefa resortu spraw wewnętrznych, jak to jest obecnie. Tymczasem samorządowcy sprzeciwiają się takiemu rozwiązaniu. Niewykluczone jednak, że kompromis w tej sprawie zostanie zawarty już w najbliższą środę na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu. W takim wypadku pozostanie już tylko jedno pytanie: kiedy nowe przepisy zaczną obowiązywać? – Trudno mi sobie wyobrazić, że rząd i parlament zdążą z wprowadzeniem tych zmian przed wyborami – mówi „DGP” Marek Sowa, marszałek województwa małopolskiego. Czyli do końca roku samorządy mogą się bezkarnie zadłużać po uszy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło INFOR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj