Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak banki zarabiają na polskich miastach

7 kwietnia 2011, 09:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tak banki zarabiają na polskich miastach
Shutterstock
Każde miasto, czy gmina musi mieć konto. A to oznacza, że instytucje finansowe ostro walczą o samorządowców. Zarabiają bowiem fortunę na ich obsłudze.

>>>Ten program rozliczy cię z fiskusem

Rynek obsługi finansowej ok. 2,5 tys. gmin został zdominowany przez banki spółdzielcze. Zdaniem ekspertów prowadzą konta 70 proc. mniejszych miejscowości. Jednak o zarządzanie finansami największych miast mogą się ubiegać wyłącznie duże banki. Samorządy stawiają bowiem coraz wyższe wymagania, jeśli chodzi o nowoczesne produkty, a te mogą dostarczyć tylko duże banki uniwersalne. Miasta coraz częściej korzystają między innymi z systemu identyfikacji masowych płatności czy zintegrowanego z bankowością elektroniczną systemu księgowego.

Dochody największych miast w Polsce, czyli takich, których liczba mieszkańców przekracza 300 tys., wahają się między 1,4 mld zł a 3,4 mld zł. Wydatki zaś to kwoty rzędu 1,8 – 3,6 mld zł. Im wyższy budżet, tym samorząd jest lepszym klientem dla banku. Dlatego najatrakcyjniejszym pod tym względem miastem w Polsce jest Warszawa, której dochody w tym roku mają przekroczyć 11,5 mld zł, a wydatki sięgną 14 mld zł.

"Zupełnie inaczej wygląda obsługa miasta o dochodach ok. 1 mld zł, a inaczej gminy z małym budżetem" - mówi Agnieszka Pietkun, dyrektor w biurze sprzedaży sektora publicznego w Pekao. Z zestawienia banków, które obsługują 10 największych miast w Polsce, wynika, że najlepiej w tej kategorii radzi sobie Pekao. Prowadzi rachunki m.in. Lublina, Krakowa i Szczecina. Ich roczne dochody, które przepłyną przez rachunki w tym banku, to prawie 6,4 mld zł.

"Taki klient to pewność stałych obrotów na określonym poziomie" - mówi Krzysztof Hoffman z departamentu produktów zarządzania środkami finansowymi w ING BSK. Umowy między poszczególnymi miastami a bankami zawierane są bowiem z reguły na 3, a nawet na 5 lat. Spore przepływy środków przez rachunki bankowe pozwalają na obniżenie oprocentowania kredytów, które zaciągają samorządy.

"Dodatkową zachętą jest niskie ryzyko, bowiem w Polsce miasta nie bankrutują" - mówi Kamil Stolarski z Espirito Santo Investment Bank. Poza tym dzięki prowadzeniu rachunków z tak wysokimi wpływami m.in. z podatków i opłat lokalnych banki regularnie zasilane są praktycznie nieoprocentowani środkami, którymi mogą dowolnie obracać. Kolejnym źródłem dochodu są marże kredytowe, a także miesięczne opłaty, które za obsługę finansową muszą wnosić miasta.

"W ostatnim czasie banki coraz częściej jednak rezygnują z opłat za prowadzenie rachunku bądź ustalają je na bardzo niskim poziomie" -mówi Krzysztof Hoffman. Powodem jest rosnąca konkurencja. Samorządy wprawdzie niechętnie godzą się na zmianę banku, ponieważ wiąże się to np. ze zmianą wszystkich numerów kont, również jednostek zależnych, ale wchodzące na ten rynek banki podbijają stawkę. Chcąc nakłonić miasta do zmiany banku, oferują coraz niższe ceny i coraz szerszy zakres usług.Te b

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło INFOR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj