8 zł za diesla? "Nie zdziwiłoby mnie"

Rosnące ceny hurtowe zaczynają coraz mocniej przekładać się na stawki przy dystrybutorach. Jak wskazuje dr Jakub Bogucki z serwisu e-petrol.pl, kierunek zmian jest jednoznaczny. – Nie zdziwię się, jeśli gdzieś już teraz będzie można zatankować diesla po 8 zł za litr. To są jeszcze sytuacje jednostkowe, a nie średnia dla całego rynku. Obawiam się jednak, że w takim kierunku zmierzają ceny paliw w Polsce, biorąc pod uwagę to, co dzieje się na rynku hurtowym – mówi money.pl ekspert.

Reklama

Prognozy na najbliższe dni tylko potwierdzają te obawy. Średnia cena oleju napędowego może wynosić od 7,77 do 8,01 zł za litr, natomiast benzyna Pb95 utrzymuje się w przedziale 6,54–6,69 zł za litr.

Dlaczego ceny nie są jeszcze wyższe?

Choć sytuacja na rynku wskazuje na dalsze wzrosty, ceny nie wystrzeliły jeszcze mocniej. Według analityków to efekt działań Orlenu. – To działania Orlenu "przyblokowały" wzrost średnich cen paliwa na rynku. W normalnych warunkach już mielibyśmy diesla średnio powyżej 8 zł za litr – tłumaczy Rafał Zywert z firmy Reflex.

Koncern ograniczył marże na swoich stacjach, co przełożyło się na niższe ceny dla kierowców. Jednak – jak podkreślają eksperci – to rozwiązanie nie może trwać w nieskończoność.

Hurt drożeje, detal musi nadążyć

Kluczowym czynnikiem napędzającym ceny jest rynek hurtowy. W ostatnich dniach cena oleju napędowego w rafineriach wzrosła o około 90 zł na tonie, czyli blisko 9 groszy na litrze. To sygnał, że presja na dalsze podwyżki jest silna. Jeśli ceny zakupu paliwa dla stacji wzrosną do poziomu 7,85–8 zł brutto za litr, przełoży się to niemal automatycznie na ceny przy dystrybutorach.

Warto pamiętać, że stacje – szczególnie prywatne i franczyzowe – nie mają takiej swobody jak duże koncerny. Marża detaliczna to nie czysty zysk, ale także sposób na pokrycie kosztów działalności: wynagrodzeń, energii czy logistyki.

Reklama

Nierówna gra na rynku paliw

Eksperci zwracają uwagę na rosnące różnice między stacjami należącymi do dużych koncernów a niezależnymi operatorami. W praktyce oznacza to, że część mniejszych stacji już dziś może sprzedawać paliwo drożej niż największe sieci. Powód jest prosty – kupują paliwo po wyższych cenach, niż te, po których koncerny sprzedają je na własnych stacjach. To właśnie tam kierowcy najszybciej mogą zobaczyć ceny zbliżające się do 8 zł za litr.

Promocje mają złagodzić podwyżki

W obliczu rosnących cen sieci stacji paliw starają się przyciągnąć klientów promocjami. Jak pisze serwis money.pl, dla przykładu program Orlen Vitay umożliwia uzyskanie rabatu nawet do 35 groszy na litrze podczas weekendowych tankowań – do 50 litrów paliwa. Także BP, poprzez aplikację BPme, oferuje zniżki przy regularnym tankowaniu.

Czy ceny paliw będą rosnąć?

Wszystko wskazuje na to, że kierowcy powinni przygotować się na dalsze wzrosty. Wpływ na ceny mają m.in. rosnące koszty surowców, sytuacja na rynkach międzynarodowych oraz kursy walut. Eksperci są zgodni: przekroczenie poziomu 8 zł za litr diesla nie jest już pytaniem "czy", ale "kiedy".

Na razie kierowcy mogą jeszcze korzystać z promocji i relatywnie niższych cen na wybranych stacjach. Jednak jeśli obecne trendy się utrzymają, podwyżki mogą wkrótce stać się codziennością na całym rynku.