Bezrobocie jest jednym z najistotniejszych problemów, z którymi boryka się każde współczesne państwo. Nie inaczej jest również w Polsce, choć z roku na rok statystki są coraz lepsze. Dobrze wypadamy również na tle UE.

Na początek wyjaśnijmy terminy: stopa bezrobocia to stosunek liczby bezrobotnych osób do liczby aktywnych zawodowo w danej kategorii ludności. GUS do osób aktywnych zawodowo zalicza osoby pracujące, osoby poszukujące pracy, bezrobotnych oraz niepełnosprawnych (z możliwością zatrudnienia w niektórych zawodach). Do aktywnych zawodowo cywilów nie wlicza się pracowników wojska, policji oraz służb ochrony państwa.

Szukasz taniego kredytu gotówkowego? Sprawdź dostępne oferty! >>>

Gdzie najgorzej? A gdzie najlepiej?

Jak pokazuje styczniowy raport GUS, w Polsce jest 1 647,5 tys. osób bezrobotnych. W porównaniu do grudnia 2015 r. liczba ta wzrosła o 84,2 tys. osób. Statystyki bazują jednak na liczbie osób zarejestrowanych w urzędach racy, nie uwzględniają jednak szarej strefy. W styczniu wskaźnik nowo zarejestrowanych osób w urzędach wyniósł 223,6 tys. osób, to mniej o 3,8% niż w grudniu i mniej o 9,6% niż przed rokiem. 

Jak pokazują dane GUS, najwyższe bezrobocie panuje w 4 województwach:

  • warmińsko-mazurskim (17 proc.),
  • zachodniopomorskim (14 proc.),
  • kujawsko-pomorskim (13,9 proc.),
  • podkarpackim (13,7 proc.).

Nietrudno zauważyć, że najwyższe bezrobocie panuje w najmniej uprzemysłowionych regionach Polski, w miejscach, w których jest bardzo mało fabryk i dużych zakładów pracy.

Najniższe bezrobocie panuje zaś w takich regionach jak:

  • Wielkopolska (6,5%),
  • Śląsk (8,5%),
  • Mazowsze (8,7%)
  • Małopolska (8,8%).

Widać, że w tych regionach rynek pracy nadążył za zachodzącymi w Polsce zmianami. Nie tylko spadło tu bezrobocie wśród młodych osób z wyższym wykształceniem, lecz także zwiększyła się liczba ofert pracy. Nie można jednak zapominać o tym, że nowe miejsca pracy mogą powstawać dzięki inwestycjom, jakie przeprowadziły przedsiębiorstwa przed 2014 r.

Będzie lepiej?

Na podstawie przygotowanego przez GUS raportu można powiedzieć, że nastąpił 10-proc. wzrost liczby miejsc pracy, zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym. Tylko w styczniu pracodawcy zgłosili do urzędów pracy prawie 85 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej. Najwięcej ofert pojawiło się w województwie podlaskim, co oczywiście było związane z rozwojem przemysłu oraz zwiększeniem popytu na wyroby i usługi.

Eksperci uważają, że styczniowe dane dotyczące bezrobocia są bardzo optymistyczne. Mówią, że tak niskiego poziomu bezrobocia w tym okresie w Polsce nie było już od ładnych paru lat. Uwzględniając jeszcze to, że na początku roku osiąga ono zazwyczaj najwyższe poziomy ze względu na sezonowość czy wygaszanie umów przez pracodawców. Trzeba pamiętać również o tym, że na przestrzeni kilku lat z Polski wyjechało ponad milion młodych ludzi, co przyczyniło się do deficytu pracowników na rynku, a co za tym idzie - pięciokrotnego wzrostu w zatrudnieniu pracowników zza wschodniej granicy. Jak pokazują dane, w Polsce legalnie pracuje ok. 650 tys. Ukraińców, a nielegalnie kolejne 300 tys.

Sprawdź aktualne oferty kredytów gotówkowych >>>

Jak prognozują eksperci, bezrobocie powinno regularnie spadać. Trzeba jednak pamiętać o tym, że na rynek wpływają zarówno czynniki wewnętrzne, krajowe, jak i zewnętrzne, zagraniczne, dlatego nie można mieć stuprocentowej pewności, że tak faktycznie będzie. Na polski rynek pracy w dużym stopniu wpłyną zmiany legislacyjne: ozusowanie umów-zleceń do wysokości minimalnego wynagrodzenia i przepisy dotyczące umów na czas określony. Uregulowanie kwestii kryzysu migracyjnego oraz porozumienie na linii Unia Europejska–Wielka Brytania to również czynniki, które mogą wpłynąć na sytuację pracowników i pracodawców.