Ministerstwo Finansów ogłosiło wczoraj wstępne dane o wykonaniu budżetu po pierwszym miesiącu. Uderzające są dwie informacje. Pierwsza: z VAT fiskus uzyskał o jedną czwartą więcej niż rok temu, w styczniu tego roku było to prawie 22 mld zł. Druga: dodatni bilans państwowej kasy wyniósł aż 6,7 mld zł. Pod tym względem tak dobrego budżetowego początku nie było przynajmniej w ostatnich dwóch dekadach.

Ale świetna sytuacja w budżecie, zwłaszcza wzrost wpływów podatkowych, nie musi być efektem lepszej koniunktury w gospodarce, tylko przesunięcia w wypłatach zwrotów VAT. Występują o nie ci podatnicy, u których tzw. podatek naliczony (płacony w cenach kupowanych towarów czy usług) jest większy niż VAT należny (który podatnik musi odprowadzić od własnej sprzedaży). Standardowo procedura zwrotu może trwać 60 dni. Jednak wypłata zwrotów wyraźnie przyspieszyła pod koniec ubiegłego roku, zwłaszcza w grudniu. Przez to grudniowe wpływy z VAT były o połowę mniejsze niż rok wcześniej.

MF tłumaczyło przyspieszenie tym, że fiskusowi coraz łatwiej sprawdzić, komu należy się zwrot, a komu nie, więc jest w stanie szybciej podejmować decyzje w sprawie wypłat (np. dzięki danym zbieranym w jednolitych plikach kontrolnych). Wicepremier Mateusz Morawiecki mówił ostatnio w RMF FM, że JPK to narzędzie, które resort finansów wykorzystuje do walki z przestępcami wyłudzającymi VAT.

Doradcy podatkowi wskazywali jednak, że niektórym podatnikom wypłacano pieniądze tak szybko, jakby fiskusowi zależało na tym, by sprawnie przeprowadzić cały proces jeszcze w 2016 r. Po co? Żeby zrobić sobie „zaskórniak” w tegorocznym budżecie. Ministerstwo Finansów mogło sobie pozwolić na luksus niskich wpływów z VAT w grudniu, bo wykonanie całego budżetu państwa nie było zagrożone. Wypłacając zwrot, który normalnie trafiłby na konto podatnika dopiero w styczniu, pogorszyło wynik grudniowy, ale wyraźnie poprawiło styczniowy. Opublikowane wczoraj dane wspierają tę hipotezę.

Stworzona w ten sposób zakładka może – przynajmniej w części – ułatwić zrealizowanie ambitnego planu wpływów z VAT w tym roku. Według ustawy budżetowej fiskus chce uzyskać z tego podatku 143 mld zł, o 16,4 mld zł więcej niż rok wcześniej. Pomoże też w utrzymaniu deficytu budżetowego pod kontrolą – choć to i tak nie powinno być trudne. Choćby dlatego, że w sukurs rządowi przyjdzie zapewne Narodowy Bank Polski, który wypłaci znacznie większy niż zaplanowano w ustawie budżetowej zysk za ubiegły rok. Plan to ok. 630 mln zł, ale rzeczywista wypłata może wynieść kilka miliardów.

Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium, radzi jednak wstrzymać się z ogłaszaniem już teraz, że czeka nas pozytywne budżetowe zaskoczenie w 2017 r. Zwraca uwagę, że wyniki rządowej kasy na przełomie roku zwykle są zaburzone jakimiś działaniami ze strony decydentów. Teraz mogło to być przyspieszenie zwrotów VAT, niegdyś było to przenoszenie wydatków na kolejny rok. To, że w styczniu wynik jest świetny, nie oznacza, że cały rok będzie równie udany. Problemy mogą też pojawić się w przyszłorocznym budżecie, kiedy trzeba będzie znaleźć nie tylko kolejne 23 mld zł na program „Rodzina 500 plus”, ale również pogodzić się z wydatkiem rzędu 8–10 mld zł związanym z obniżeniem wieku emerytalnego. Druga sprawa: takie zabiegi, jak przeniesienie wypłat zwrotów VAT ze stycznia na grudzień poprawiają statystyki kasowe, czyli te, z których rozliczany jest rząd przy wykonaniu ustawy budżetowej. Ale nie mają większego znaczenia dla wielkości deficytu sektora rządowego i samorządowego liczonego metodą unijną. To na ten deficyt zwraca uwagę Komisja Europejska, oceniając stan finansów publicznych. Według tej metody wynik stycznia zalicza się jeszcze do poprzedniego roku.

21,9 mld zł tyle budżet pozyskał z VAT w styczniu

143 mld zł plan dochodów z VAT w ustawie budżetowej

6,7 mld zł nadwyżka budżetowa po pierwszym miesiącu roku