Poniedziałek przynosi złe informacje dla kredytobiorców i ludzi, którym zależy na mocnym złotym. Bo nasza waluta radzi sobie bardzo słabo. Frank wzrósł już do 2,80, dolar kosztuje 2,90, a euro jest po 4.24. Analitycy twierdzą, że będzie jeszcze gorzej, bo nie ma wielu dobrych informacji o światowej gospodarce.
"Sytuacja techniczna naszej waluty jest zła i dalsze jej osłabienie jest dość prawdopodobne. Celem na kilka najbliższych dni mogą stać się nawet okolice 4,30 zł za euro" - twierdzi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.
Złotego położyły złe dane z amerykańskiej i japońskiej gospodarki. Inwestorzy zaczęli też wracać do dolara, Nic więc dziwnego, że ludzie boją sie inwestować w złotego. Dlatego, jak twierdzi Marek Rogalski, kurs euro może skoczyć do 4,30, a za dolara będziemy płacić 2,92.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|