Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów, główny ekonomista BCC w wywiadzie dla Money.pl podkreśla, że jako kraj spełniamy w tej chwili tylko jeden z warunków, konieczny do przyjęcia euro.Jest to kryterium długu publicznego, który jest poniżej 60 proc. PKB. Natomiast prawie spełniamy kryterium inflacyjne i stóp procentowych. Niespełniony pozostaje warunek deficytu budżetowego, którego nie udało się spełnić już rok temu.

>>> Rząd: Rozwój gospodarki będzie wolniejszy

Według kryteruów z Maastricht dopuszczalna wartość deficytu budżetowego dla krajów, które chcą przyjąć euro nie może przekroczyć 3 proc. PKB. W ubiegłym roku polski deficyt budżetowy wyniósł 3,9 proc. PKB, według prognoz unijnych w tym roku prawdopodobnie wyniesie 6,6 proc. "To jest już tak duże przekroczenie deficytu, że nie ma szans na spełnienie kryterium fiskalnego z Maastricht w latach 2009- 2010." - mówi dalej profesor Gomułka w wywiadzie dla Money.pl.

>>> Rostowski: Unijne prognozy są błędne

Według profesora Gomułki, rząd powinien wprowadzić powinien zwiększyć wpływy do budżetu, co wiązałoby się ze zwiększeniem podatków lub zacząć drastycznie oszczędzać, jeżeli chce poważnie traktować plan wejścia do strefy euro. Te dodatkowe wpływy powinny wynosić około 3-5 proc. PKB. Jeśli weźmimy pod uwagę wartość PKB za rok 2007 to brakująca kwota wynosiłaby około 30-50 mld złotych.