Wieści ze Stanów spowodowały, że sytuacja na światowych giełdach stała się bardzo nerwowa. Eksperci uspokajają, że te zawirowania nie mają wpływu na bezpieczeństwo bankowe w Polsce. Zapytaliśmy jednak, jakie skutki dla Polaków miało by bankructwo dużego polskiego banku.

Sylwia Czubkowska: W Stanach Zjednoczonych wybuchła panika na rynku bankowym. Może gdyby w Polsce zbankrutował bank, to byłyby powody do zadowolenia, bo wraz z bankiem przepadłyby nasze kredyty?
Norbert Jeziolowicz*: Ależ nie, nadal trzeba by je normalnie spłacać. Nic w przyrodzie nie ginie i tak samo nie zginie bank, nawet gdyby zbankrutował. Zarówno jego zobowiązania, jak i nasze wobec niego przejmie najpierw syndyk, a potem nowy właściciel. Dlatego też normalnie działałyby nie tylko kredyty, ale także przelewy zarówno te z konta, jak i na konto. Czyli przychodziłyby pensje na konto, a polecenia zapłaty rachunków czy czynszów byłyby nadal normalnie opłacane z konta. Nie zniknęłyby też konta internetowe.

Jakie prawa i szanse na zachowanie własnych oszczędności mieliby Polacy, gdyby u nas zbankrutował duży bank?
Po pierwsze bank tak łatwo i szybko nie bankrutuje. Nie ma więc, co obawiać się, że z dnia na dzień jakiś w Polsce padnie. Gdyby rzeczywiście pojawiły się jakieś duże kłopoty, to najpierw ustanowiono by zarząd komisaryczny, a potem syndyka masy upadłościowej. To trwa nawet kilka miesięcy.

Co w tym czasie ma robić klient banku? Zostaje bez pieniędzy?
Nie, depozyty bankowe jakie zakładamy na kontach są objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i w sytuacji, kiedy doszło by do upadku jakiegoś banku, to BFG wypłacałby klientom bankruta tzw. kwoty gwarantowane. Oczywiście pojawia się pytanie, czy otrzymalibyśmy z powrotem wszystkie pieniądze zainwestowane przez nas jakiś czas temu? To zależałoby od tego, jak dużo ich wpłacono do banku. Jeśli w upadającym banku posiadalibyśmy kwotę nie większą niż równowartość 1 tys. euro, otrzymalibyśmy całość swoich oszczędności. Jeśli jednak pieniędzy, które zdeponowaliśmy w banku, było by więcej to zwracane było by (oprócz gwarantowanej równowartości 1 tys. euro) 90 procent kwoty ponad 1 tys. euro, ale nie więcej niż 22,5 tys. euro. Na odebranie tych pieniędzy klient ma do 5 lat.

Pozostałe pieniądze przepadają?
Nie do końca. Można je odzyskać w trakcie postępowania upadłościowego. Najpierw sąd ogłasza upadłość banku z możliwością zawarcia układu. Gdy taki układ między wierzycielami a upadłym bankiem zostanie zawarty, wtedy kwota niegwarantowana będzie zwracana w sposób przewidziany w tym układzie. Jeśli do zawarcia układu nie dojdzie, kwota niegwarantowana może wtedy zostać odzyskana w wyniku podziału majątku upadłego banku, a w przypadku nabycia upadłego banku przez inny bank, nowy właściciel przejmie zobowiązania wobec klientów.

*Norbert Jeziolowicz, dyrektor Związku Banków Polskich.