Oznacza to ni mniej ni więcej tylko to, że mężczyźni będą dopłacać do wypłacanym kobietom emerytur. "Ale to nie wystarczy. Żeby państwo zrealizowało swoje obietnice, będzie musiało dopłacać do budżetu ZUS" - zaznacza Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Taki pomysł ujawniła na łamach "Rzeczpospolitej" wiceminister pracy i polityki społecznej Agnieszka Chłoń-Domińczak. "System ubezpieczeń społecznych jako obowiązkowy nie powinien różnicować ludzi ze względu na płeć czy inne cechy, a żadne rozwiązanie nie jest idealne" - tłumaczyła.

Dlaczego panie dostają niższe emerytury? Bo średnio zarabiają mniej od mężczyzn na tych samych stanowiskach. Przechodzą też wcześniej na emeryturę: w wieku 60 lat, a nie 65. A do tego rodzą dzieci - na urlopach wychowawczych państwo płaci im tylko minimalne składki na emerytury - przypomina "Fakt".

Teraz jednak ministerstwo chce skończyć z dyskryminacją kobiet. Według projektu ustawy, ze składek płaconych przez mężczyzn część pieniędzy pójdzie na emerytury dla kobiet. Panowie dostaną trochę niższe emerytury niż teraz, za to kobiety dostaną więcej.

Czy to dobry pomysł? - zastanawia "Fakt". "Uczciwie haruję przez całe życie i odprowadzam składki. Dlaczego teraz mają być tak niesprawiedliwie dzielone?" - pyta zdenerwowany Andrzej Herman, warszawski sklepikarz. Ale wiceminister Chłoń-Domińczak odpowiada, że zawsze ktoś musi dopłacać do systemu emerytalnego. A kobiety nie mogą być poszkodowane dlatego, że wychowują dzieci.

Projekt ustawy ma teraz trafić do rządowych konsultacji. W Sejmie może zostać przegłosowany już na przełomie kwietnia i maja. Ta zmiana nie zmienia jednak faktu, że w polskim systemie emerytalnym panuje bałagan - uważa "Fakt". Bo z naszymi emeryturami i nieudolnym Zakładem Ubezpieczeń Społecznych trzeba coś w końcu zrobić. Specjaliści alarmują, że lada moment w kasie państwowego ubezpieczyciela może zabraknąć pieniędzy na wypłaty naszych świadczeń. I zmiana jednej ustawy niestety nie załata dziury w budżecie ZUS. A bez tego nikt nie dostanie wyższych emerytur.