Teraz Kulczyk odetchnął. " Ekipa, która przejęła władzę w Polsce, to liberalny rząd, który chce być częścią międzynarodowej i europejskiej gospodarki. To stwarza wiele możliwości dla inwestorów" - chwali Kulczyk drużynę Tuska w gazecie, która jest uważana za biblię światowej finansjery.

Z tych możliwości Kulczyk zamierza zresztą skorzystać sam. I to na wielką skalę. W brytyjskim dzienniku zapowiada, że z nowym impetem zajmie się dokończeniem budowy autostrady A2 między Nowym Tomyślem a niemiecką granicą. Chce też szybko pchnąć do przodu budowę w centrum Warszawy 282-metrowego drapacza chmur, który wysokością nie będzie miał równego sobie w całej Unii Europejskiej.

"Nie odwróciłem się plecami do Polski. Ale w Polsce dokonałem wiele i teraz chcę też spróbować szczęścia gdzie indziej" - ujawnia swoje plany biznesowe.

Komplementy pod adresem rządu liderzy Platformy Obywatelskiej przyjmują jednak z mieszanymi uczuciami.

"To jest przedsiębiorca, który budzi kontrowersje i powinien być powściągliwy w tego typu opiniach. Te pochwały nie wzbudzają mojego nadmiernego entuzjazmu" - przyznaje w rozmowie z DZIENNIKIEM przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski.

Kulczyk, biznesmen uważany przez lata za najbogatszego Polaka, zaczął zwijać interesy w Polsce po tym, jak jego nazwisko media zaczęły wiązać z serią skandali prywatyzacyjnych m.in. z aferą Orlenu w 2004 roku. Za rządów PiS Kulczyk stał się wręcz symbolem "złego kapitalisty”, który zbudował fortunę, działając na styku biznesu i polityki. Wtedy zdecydował się na odsprzedanie strategicznych pakietów akcji w niektórych kluczowych polskich przedsiębiorstwach, jak TP SA i PKN Orlen, i wyjechał za granicę.

W tym czasie nie miał ochoty na spotkania z polskim wymiarem sprawiedliwości. Uporczywie nie stawiał się w katowickiej prokuraturze, która chciała go przesłuchać jako świadka w sprawie działań służb specjalnych przeciwko Andrzejowi Modrzejewskiemu, byłemu prezesowi PKN Orlen. Prokurator wydał nawet nakaz doprowadzenia biznesmena siłą, bo przez wiele miesięcy nie odbierał wezwań.

Kulczyk zbudował swoją fortunę dzięki udziałowi w prywatyzacji największych polskich przedsiębiorstw państwowych. Czy teraz znów będzie mógł wystąpić w tej roli? "Każdy przedsiębiorca ma prawo wziąć udział w postępowaniu przetargowym, nie zamierzamy dyskryminować żadnego biznesmena. Ale też żaden przedsiębiorca nie może liczyć na fory ze strony państwa. Powtarzam: Kulczyk jest osobą kontrowersyjną i na pewno nie może liczyć na jakiekolwiek ustępstwa czy ulgi ze strony państwa. Kulczyk - jak każdy inwestor - będzie musiał przestrzegać prawa, bo jeśli na jakimś etapie je złamie, poniesie tego konsekwencje" - mówi z naciskiem Chlebowski.

Ale zdaniem polityka PO stworzenie przedsiębiorcom dobrych warunków prowadzenia interesów musi pozostać podstawą polityki rządu. "Mnie cieszy, że rząd robi wszystko, aby klimat dla inwestorów był dobry, bo inwestycje to nowe miejsca pracy, dodatkowe pieniądze w budżecie. Pod rządami PO i PSL przedsiębiorcy będą traktowani normalnie, a nie jak potencjalni oszuści, złodzieje i malwersanci" - zapowiada przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO.