Morawiecki pytany był w poniedziałek przez PAP o drugą w tym roku nowelizację budżetu.

- Chcemy zrealizować zobowiązania z przeszłości, wykorzystując dobrą sytuację budżetową. Dlatego zapłaciliśmy za ekwiwalenty dla górników, dlatego kupiliśmy bardzo dużo sprzętu dla służby zdrowia, dlatego zapłaciliśmy za ekwiwalent dla niektórych służb mundurowych, dlatego płacimy zaległości dla mediów publicznych - powiedział.

- Dlatego też nie wykluczam tej nowelizacji - dodał. Nie ujawnił jednak szczegółów projektu.

O tym, że planowana jest kolejna nowelizacja budżetu jeszcze pod koniec października informował "Dziennik Gazeta Prawna". CZYTAJ >>>

Pierwsza nowelizacja w toku

Nad "pierwszą" nowelizacją tegorocznego budżetu pracuje Sejm. Pod koniec października posłowie odrzucili wniosek klubów opozycyjnych o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu tej noweli oraz projektu zmian w powiązanej z budżetem tzw. ustawie okołobudżetowej.

Podczas pierwszego czytania projektu wiceminister finansów Teresa Czerwińska mówiła, że zmiany nie są rezultatem, jak to bywało w przeszłości, "istotnych niedoborów w budżecie państwa". - Ta nowelizacja nie wiąże się z rewizją strony dochodowej budżetu państwa, podstawowe wielkości pozostają bez zmian - powiedziała Czerwińska. Dochody pozostawiono zatem na poziomie ok. 325,4 mld zł, wydatki – ok. 384,7 mld zł, deficyt – ok. 59,3 mld zł.

Dodała, że jedynie "zmienia się struktura wydatków budżetu państwa". Jest to możliwe, mówiła, dzięki oszczędnościom budżetowym, m.in. mniejszym dotacjom z budżetu państwa na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych w wyniku bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy, która wpłynęła na wzrost wpływów składek na ubezpieczenia społeczne. Drugi powód oszczędności to efekt niższego wykonania budżetu Unii Europejskiej w 2016 r. i związanej z tym redukcji składek wszystkich państw członkowskich (w tym Polski) należnych za 2017 roku.

W sumie w wyniku oszczędności limit wydatków zwiększy się o 9,4 mld zł.

Na co pójdą oszczędności?

Zaoszczędzone środki mają być przede wszystkim wykorzystane m.in.

- na wypłaty rekompensat za utracone deputaty węglowe dla emerytów-górników. Jeszcze w tym roku pieniądze otrzyma ok. 235 tys. osób. Ma na to trafić ok. 2,3 mld zł, natomiast generalnie sektor górniczy ma otrzymać 3,2 mld zł (około 1 miliarda zł ma trafić na restrukturyzację kopalń).

- Z dodatkowych środków ma być także sfinansowane zrekompensowanie Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji ubytku wpływów abonamentowych z tytułu zwolnień z opłat abonamentowych za lata 2010-2017 oraz opłacenie zwiększonych składek do organizacji międzynarodowych. Na ten ostatni cel ma trafić kwota 980 mln zł. Kwota taka ma być przekazana, mówiła Czerwińska, do "publicznej radiofonii i telewizji na realizację zadań misji publicznej". W sumie dla resortu kultury ma trafić 1,2 mld zł.

- Przewidziano również utworzenie nowej rezerwy celowej w wysokości 316,9 mln zł m.in. na program "Rodzina 500 plus".

- Utworzona ma być także rezerwa celowa na zakup wyposażenia gabinetów profilaktyki zdrowotnej w szkołach publicznych (podstawowych i średnich), zapewniających uczniom poprawę jakości i dostępności świadczeń opieki zdrowotnej (udzielanych przez pielęgniarkę lub higienistkę szkolną). Będzie to ok. 88 mln zł.

- Minister rozwoju przeznaczy dodatkowe środki na zakup i objęcie akcji w podwyższonym kapitale zakładowym Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu oraz Polskiego Funduszu Rozwoju na realizację zadań zapisanych w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (w sumie 1,9 mld zł). Dokapitalizowany ma być także Bank Gospodarstwa Krajowego (1,5 mld zł).

Zgodnie z opublikowanymi pod koniec października br. danymi nadwyżka budżetowa po wrześniu tego roku wyniosła 3,8 mld zł. Resort prognozuje, że na koniec 2017 r. deficyt budżetu wyniesie ok. 30 mld zł. Natomiast deficyt sektora finansów publicznych po wrześniu tego roku wyniósł ok. 1 mld zł.

- Mamy sytuację taką, jakiej nie mieliśmy w ciągu ostatnich lat. Ostatnia nadwyżka w budżecie państwa zarejestrowana była w 2007 roku, kiedy rząd Prawa i Sprawiedliwości jeszcze odpowiadał za budżet. Potem było już coraz gorzej - mówił Morawiecki na konferencji prasowej, podczas której podano dane o budżecie na koniec września.