Prezes Związku Banków, Polskich, Krzysztof Pietraszkiewicz wyjaśnia, że Sektorowy Fundusz Stabilizacyjny, chroniący przed wahaniami kursów walut, miałby trzy równe źródła finansowania. Jedną trzecią wyłożyłyby instytucje finansowe. Jeżeli pieniądze nie zostałyby wykorzystane, trafiłyby do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Drugi strumień pieniędzy, stanowiący także jedną trzecią środków, pochodziłby z części wpłat, które banki dokonują do BFG. To działanie byłoby okresowe, a pieniądze na koniec wróciłyby do funduszu. Ostatnią część stanowiłyby środki pozabankowe, pochodzące na przykład z sektora publicznego.

Bankowcy postulują także utworzenie Funduszu Restrukturyzacji Kredytów Hipotecznych. Ma on pomagać tym, którzy przejściowo nie mogą obsługiwać swojego zobowiązania. Środki mają być pokryte przez banki przy pożądanym zaangażowaniu innych partnerów sektora finansowego.

Nie wiadomo, jak duże będą oba fundusze. Bankowcy podkreślają, że pomysł będą konsultować z różnymi instytucjami. Wszystkie strony deklarują, że dokładne rozwiązanie powinno być znane do końca maja tego roku.

CZYTAJ TEŻ: Przewalutowanie kredytów? Bankom nie podoba się pomysł KNF >>>