- To trudna sytuacja, ale trzeba z niej wybrnąć. Obama nie zrezygnował dlatego, że Snowden uciekł, zabierając nagrania, również Angeli Merkel – powiedziała w Radiu ZET Hanna Gronkiewicz-Waltz, oceniając polityczne konsekwencje afery podsłuchowej.

W rozmowie z Moniką Olejnik wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej w zaskakujący sposób broniła szefa MSZ, Radosława Sikorskiego. - Wyszedł z niego taki proeuropejczyk, że powinien być wybrany na szefa dyplomacji [UE]. Te rozmowy oczywiście naruszały standardy słownictwa, ale jednocześnie pokazywały, że Sikorski jest absolutnie za pogłębianiem Unii Europejskiej, za czym ja również jestem, więc mnie to cieszy – powiedziała prezydent Warszawy.

Gronkiewicz-Waltz dodała, że w jej ocenie Sikorski „sprawdził się jak skuteczny i twardy minister”. – Premier dużego państwa, Wielkiej Brytanii, publicznie, po raz pierwszy w historii ostatnich dwudziestu pięciu lat polemizował z naszym ministrem spraw zagranicznych. To znaczy, że on się bardzo liczy – komplementowała szefa polskiej dyplomacji.

Gronkiewicz-Waltz broniła też Marka Belkę, który jej zdaniem bardzo dobrze sprawdza się na stanowisku szefa NBP.

W przypadku Bartłomieja Sienkiewicza jej opinia była dużo chłodniejsza. – On sam powiedział, że nie widzi przyszłości – przypomniała słowa ministra z "Kropki nad i".

Zgodnie z linią prezentowaną przez Platformę Obywatelską uzasadniła pozostawienie Sienkiewicza na stanowisku tym, że jego następca musiałby wejść w struktury resortu. – Premier powiedział, że na pewno w odpowiednim momencie go zmieni – podsumowała dzisiejsza „Gość Radia ZET”.