Upust, w zamian za zwiększenie ilości kupowanego gazu w ramach długoterminowego kontraktu jamalskiego, miał sięgać 7 – 10 proc. Gazprom twierdził nawet, że z grupą firm, z którą renegocjuje kontrakty (poza PGNiG są to m.in. Shell, niemiecki RWE, włoskie ENI czy duński DONG), osiągnął już konsensus.

PGNiG zaprzecza. To informacje medialne – poinformowała DGP spółka. Jednak według PGNiG cytowana przez media obniżka ceny gazu byłaby atrakcyjna. Oficjalnego stanowiska Gazpromu w tej sprawie jednak nie otrzymaliśmy – takie pisemne oświadczenie przekazała nam spółka.

Przedstawiciele polskiego koncernu dodają jednak, że pojawiające się w mediach deklaracje Gazpromu traktują jako dobry sygnał. Ale nic więcej.

Dlaczego? Bo PGNiG, po tym jak w minionym roku fiaskiem zakończyły się próby renegocjowania ceny, nie prowadziło już dalszych rozmów z Rosjanami. Sprawę zdecydowało się skierować do sądu arbitrażowego w Sztokholmie, domagając się co najmniej 10-proc. upustu. Choć PGNiG formalnie pozew złoży w ciągu kilkunastu najbliższych dni, nie zamyka drogi do rozmów z Rosjanami. Podtrzymujemy wolę negocjacji – potwierdziła spółka.

Polska, choć jest jednym z największych odbiorców rosyjskiego gazu w Europie, płaci więcej niż pozostali klienci Gazpromu. Eksperci szacują, że 1 tys. m sześc. surowca kosztuje PGNiG nawet ponad 500 dol. Tymczasem prognozowana przez Gazprom średnia cena gazu dla Europy w 2012 r. ma wynieść 415 dol. W 2011 r. średnia w przypadku krajów UE wyniosła 384 dol., a państw byłego ZSRR – 320 dol.