Mieszkaniec Lancaster był oszołomiony, kiedy otrzymał list z banku zachęcający do otwarcia konta i karty kredytowej. Nic w tym dziwnego gdyby nie fakt, że pismo, choć zawierało poprawny adres, było zaadresowane do pana F.... Off (S....a). W okienku adresowym na kopercie wulgaryzm został zamazany ale w liście przewodnim można było w całej okazałości przeczytać, jak bank określa swojego klienta.

Steve Smith, adresat listu nie może uwierzyć, że bank nie ma systemu blokującego takich wulgaryzmów. Chciał przenieść swoje konto do banku Halifax (który był nadawcą listu) ale po całym zajściu nie ma na to ochoty. 

Najdziwniejsze w całej sprawie jest to, że jeszcze przed dostarczeniem ktoś wyłamał foliowe okienko w kopercie i zamazał wulgaryzm. "Jest więc jasne dla mnie, że ktoś zauważył błąd ale nie zrobił nic by przesyłka nie została cofnięta".

W kopercie był list przewodni również rozpoczynający się wulgaryzmem. Mało tego, przesyłka zawierała też wniosek wypełniony już przez bank, gdzie także zamiast imienia i nazwiska był wulgaryzm. 

Pan Smith złożył reklamację na piśmie ale otrzymał z banku bardzo zaskakującą odpowiedź. "Proszę się nie przejmować. To pewnie sabotaż byłego pracownika naszej firm". 

Po pewnym czasie bank przesłał klientowi przeprosiny, zrzucając winę na "godny pożałowania błąd aplikacji przygotowującej przesyłki".