Takie postulaty znalazły się w uzgodnionym już przez grupy polityczne raporcie Parlamentu Europejskiego, który będzie głosowany w środę. Raport nie ma mocy legislacyjnej, ale głos PE jest ważny w kontekście zgłoszonego przez Berlin i Paryż na szczycie UE 4 lutego "Paktu na rzecz konkurencyjności". Jednym z pomysłów francusko-niemieckich jest właśnie dostosowanie w krajach strefy euro (i ewentualnie innych chętnych państwach UE) systemów emerytalnych do sytuacji demograficznej w strefie euro.

"Trzeba podnosić wiek emerytalny i w wielu krajach UE następuje już podniesienie z 65 do 67 lat. Ale stanowisko PE jest jasne: to nie do Unii Europejskiej należy ustalanie wieku emerytalnego, bo oczekiwana długość życia jest różna. Każdy kraj musi sam dostosować do niej wiek emerytalny" - oświadczyła we wtorek sprawozdawczyni raportu, holenderska prawicowa europosłanka Ria Oomen-Ruijten.

Raport stwierdza, że ze względu na zmiany demograficzne i równowagę finansową emerytur "konieczne jest, by więcej osób znajdowało się na rynku pracy i by były na nim dłużej aktywne", ale to "państwa członkowskie zachowują pełną odpowiedzialność za organizację krajowego systemu emerytalnego".

Raport podkreśla, że w Europie są różne systemy emerytalne. Większość oparta jest na jednym filarze, czyli finansowanym przez bieżący budżet. "Powinniśmy namawiać kraje do większych oszczędności emerytalnych" - powiedziała Oomen-Ruijten, podkreślając, że europosłowie opowiadają się za rozwojem dwufilarowych systemów, jak istniejący w Polsce. Holenderka podkreśliła jednocześnie, że nie może się to odbywać kosztem stabilności finansów publicznych, i ze zrozumieniem odniosła się do decyzji polskiego rządu, który chce zmniejszyć składki do OFE.

Sam raport wyraża jednak "ubolewanie, że niektóre państwa członkowskie cofnęły reformy emerytalne wdrożone w ostatnich latach lub rozpatrują ich cofnięcie w celu zmniejszenia swoich deficytów publicznych".


PE podkreśla, że te reformy wiążą się ze znacznymi kosztami i zgodnie z polskim postulatem apeluje, by były uwzględniane "w kontekście obliczania długu publicznego i deficytu publicznego", czego domaga się rząd polski w ramach trwającej w UE reformy zarządzania gospodarczego. PE apeluje zwłaszcza o branie pod uwagę tych kosztów przez Komisję Europejską w momencie podejmowania decyzji o wszczęciu procedury karnej za nadmierny deficyt (powyżej 3 proc. PKB). "Reformy systemów emerytalnych są koniecznością. Są one jednak także ogromnym obciążeniem dla finansów publicznych krajów, co zostało zauważone przez PE" - powiedziała PAP Danuta Jazłowiecka (PO), członek komisji zatrudnienia i spraw socjalnych PE.

"Pamiętajmy, że uwarunkowania społeczne i gospodarcze państw UE są na tyle różnorodne, że nie możemy mówić o wspólnotowych rozwiązaniach dotyczących konstrukcji systemów emerytalnych, wieku przejścia na emeryturę czy minimalnego poziomu dochodu emerytalnego. Decyzje dotyczące zmian w tych obszarach będą podejmowane wyłącznie przez państwa członkowskie" - dodała europosłanka.