PGNiG zamierza odkupić projekt magistrali łączącej polski system gazowy z niemieckim i włączyć go do własnego, konkurencyjnego projektu rurociągu Boernicke – Police. Jak ustalił „DGP”, w ciągu najbliższych dwóch tygodni ma dojść do spotkania w sprawie ustalenia warunków transakcji.

Jeden zamiast dwóch

Pierwsze spotkanie przedstawicieli IRB, spółki joint venture Bartimpeksu i niemieckiego E.ON Ruhrgas zawiązanej do budowy gazociągu Bernau – Szczecin, z reprezentantami PGNiG odbyło się tydzień temu. – Na razie strony zainteresowane sprawą podpisały tylko porozumienie o poufności – mówi Jan Antosik, członek zarządu Bartimpeksu.

Zapewnia, że to krok świadczący o dużym zainteresowaniu tą transakcją zarówno sprzedającego, jak i kupującego. PGNiG liczy, że dzięki porozumieniu z IRB do Polski szybciej będzie mógł popłynąć gaz z Zachodu. IRB ma już bowiem pozwolenie na budowę odcinka magistrali po stronie niemieckiej. Projekt gazociągu Boernicke – Police realizowany przez PGNiG wspólnie z niemieckim koncernem VNG jest mniej zaawansowany.

PGNiG nie chce potwierdzić żadnych informacji związanych z negocjacjami z IRB. Z innych źródeł dowiedzieliśmy się, że planowana trasa gazociągu PGNiG po stronie niemieckiej częściowo pokrywa się z trasą Bernau – Szczecin. Według naszego informatora, jeśli PGNiG kupi od IRB pozwolenie budowlane, będzie mogło przyspieszyć inwestycję nawet o dziewięć miesięcy.

Jeśli PGNiG, Bartimpex, VNG i E.ON zawrą kompromis, z dwóch bliźniaczych projektów gazociągów powstanie jeden. Wówczas po stronie niemieckiej rurociąg zostanie ułożony na trasie przewidzianej dla projektu Bernau – Szczecin, zaś po polskiej – według planów przewidzianych dla gazociągu Boernicke – Police.


Gaz dla PGE

Planowany przez PGNiG i VNG rurociąg Boernicke – Police ma zagwarantować Polsce dostawy 3 mld m sześc. gazu rocznie. To ponad 20 proc. naszych potrzeb. Surowiec dostarczany od strony Niemiec z powodzeniem uzupełniłby niedobory, z jakimi możemy mieć do czynienia zimą, problem jednak w tym, że łącznik uruchomiony zostanie dopiero w 2014 roku. Jak ustalił „DGP”, gaz sprowadzany od naszego zachodniego sąsiada miałby zasilać m.in. planowane bloki gazowo-parowe Polskiej Grupy Energetycznej w elektrowni Dolna Odra i elektrowni Pomorzany. Szacuje się, że zużywać będą one około 1 mld m sześc. gazu rocznie.

Polsko-niemiecki gazociąg miałby działać jednak w dwie strony. Eksperci liczą, że dzięki temu w przyszłości krajowe nadwyżki surowca mogłyby być wysyłane na Zachód. Według naszych rozmówców możliwy byłby zarówno reeksport rosyjskiego gazu, jak i sprzedaż surowca dostarczanego do Polski przez terminal LNG w Świnoujściu. W budowie nowego gazociągu nie będzie uczestniczył szef Bartimpeksu Aleksander Gudzowaty. To on prawie dziesięć lat temu był twórcą idei stworzenia polsko-niemieckiego łącznika. Przez wiele lat z powodu ostrego sporu z gazowym potentatem PGNiG nie był w stanie zrealizować inwestycji.

Projekt Bernau – Szczecin, choć uzyskał niezbędne pozwolenia budowlane, pozostał na papierze.


Polska ma za mało gazowych łączników

Nasz kraj nie ma alternatywnych wobec Rosji kierunków importu gazu. Wyjątkiem jest interkonektor w Lasowie, którym z Niemiec sprowadzamy 0,9 mld m sześc. surowca rocznie. To zaledwie 6 – 7 proc. naszych potrzeb. Łącznik ten ma zostać jednak do października 2011 roku rozbudowany do 1,5 mld m sześc. W tym samym czasie uruchomiony zostanie pierwszy interkonektor na południu naszego kraju. Jednak gazociąg łączący Polskę z czeską siecią umożliwi dostawę tylko 0,5 mld m sześc. gazu rocznie. Przełomowy okaże się dopiero rok 2014. Wówczas działać będzie już rurociąg Bernau – Szczecin, a w czerwcu otwarty zostanie świnoujski gazoport. Terminal LNG da możliwość importu do 5 mld m sześc. gazu. PGNiG ma podpisany na razie 20-letni kontrakt na dostawy 1,5 mld m sześc. LNG z Kataru.