Gazeta sugeruje, że komuś zależy na tym, by dokumenty o prywatyzacji np. Elektrociepłowni Kraków czy firmy Polpharma były w totalnym nieładzie. Mało tego. Gdy w ministerstwie powstał departament sprawdzający, jak sprzedawano majątek narodowy, okazało się, że niektóre dokumenty poszły na przemiał. Ktoś podobno stwierdził, że były nieważne.

Na szczęście część dokumentów udało się uratować. "W pudełkach z papierami do zniszczenia rzeczywiście znaleziono różne dokumenty, w tym takie, które nie były i nie powinny być do tego przeznaczone. Chodzi nie tylko o dokumenty dotyczące EC Kraków i Polpharmy" - mówi "Parkietowi" Daniel Bienkiewicz, dyrektor gabinetu politycznego Ministerstwa Skarbu.

"Parkiet" ustalił też, że od 2004 roku z resortu skarbu wyjechały dwa podejrzane transporty z papierami. Ponieważ sprawą zainteresowała się prokuratura, trzeci transport odwołano. Jakie są skutki tych wywózek? "Zdarzają się braki w dokumentacji. Szczerze mówiąc, ogólny obraz jest taki, że w około 50 proc. przypadków jest ona niekompletna" - mówi gazecie Grzegorz Janas, który kieruje zespołem kontrolującym procesy prywatyzacyjne.

Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postępowanie dotyczy nielegalnego ukrywania dokumentów, za co grozi do dwóch lat więzienia.