Szykuje się rewolucja w doradztwie podatkowym. Ministerstwo Finansów chce, aby ten dochodowy zawód był z automatu dostępny dla urzędników skarbowych - dowiedział się "The Wall Street Journal Polska".

Taka trampolina z urzędu do biznesu to pomysł resortu dla pracowników fiskusa, którzy będą musieli odejść z pracy po planowanej na przyszły rok reformie. Mogą być ich nawet tysiące, głównie ze Służby Celnej. Równocześnie z wymówieniem dostaną licencję doradcy podatkowego. Ominą przy tym bardzo skomplikowany egzamin, jaki muszą dziś zdawać kandydaci do tego zawodu.

Eksperci podatkowi biją na alarm; twierdzą, że to zamach na ich zawód. Podkreślają, że doradztwo to zawód zaufania publicznego. Oznacza to, że klient może oczekiwać wysokiego poziomu fachowych usług. Tymczasem urzędnicy skarbowi mają na ogół tylko częściową wiedzę o podatkach.

Na co dzień zajmują się bowiem raczej ściąganiem podatników, niż wymyślaniem sposobów na zmniejszenie haraczu dla fiskusa. Ale perspektywa wejścia w ten biznes może być kusząca. Pensje urzędników skarbowych są kiepskie, a najlepsi doradcy zarabiają nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.