Przy nominowaniu szefów Banku Światowego prezydent USA ma decydujący głos. Waszyngton twierdzi, że inne kraje, które są udziałowcami w Banku Światowym, zgadzają się na tę kandydaturę. Nie oznacza to jednak, że nominacja Zoellicka nie budzi kontrowersji.

Poprzednik Zoellicka - Paul Wolfowitz - również był człowiekiem prezydenta Busha. Miało to gwarantować jego uczciwość. Ale okazało się, że Wolfowitz był pomyłką. Musiał odejść ze stanowiska, bo finansowo faworyzował swoją kochankę. Dawał jej ogromne pensje, a gdy odchodziła z Banku Światowego - ogromną odprawę finansową.

Robert Zoellick ma podobne doświadczenia polityczne, co Wolfowitz. Również był związany z administracją George'a Busha i także był zwolennikiem inwazji na Irak. Ponadto zasiadał w radzie nadzorczej firmy energetycznej Enron, słynącej z gigantycznych przekrętów finansowych.

Zoellick skończył Harvard. Zna się doskonale na handlu, rolnictwie, bankowości i energetyce. Pracował głównie w administracji rządowej USA, ale zasiadał też w zarządach dużych firm. Był m.in. dyrektorem zarządzającym ogromnego banku Goldman Sachs, podsekretarzem stanu w Centrum Studiów Gospodarczych i Rolniczych USA, a ostatnio doradcą ds. handlu w rządzie USA. Doradzał też prezydentowi Bushowi przy prowadzeniu polityki zagranicznej.