Przeciętny Bułgar zarabia miesięcznie ledwie (w przeliczeniu) 600 zł, podczas gdy nasza płaca minimalna jest o ponad 200 zł wyższa. Dla porównania - jego pensję Niemiec ma po dwóch dniach stawiania się w pracy.

Na Dacię Logan za 28 tys. zł Bułgar musi odkładać trzy lata. W tym czasie, jak pisze "Standard", Duńczyk trzy razy zmieni swego mercedesa na nowszy model. Nieruchomość marzeń dla Bułgara to 100-metrowe mieszkanie. Żaden apartament, zwykłe M w bloku, na które odkładać musi co najmniej przez pół wieku.

Ale jednocześnie dziwne się wydaje, że ten biedny naród jest w stanie zakładać bankowe lokaty i kupuje coraz więcej. Jak wynika z innych statystyk, depozyty bankowe w ubiegłym roku wzrosły tam o 20 procent. Na zakupy Bułgarzy wydali o 18 proc. więcej niż rok wcześniej, choć pensje ani drgnęły. Jak to możliwe?

Ekonomiści twierdzą, że wszystko przez to, iż ludzie dorabiają nagminnie na czarno, by jakoś utrzymać się przy życiu, stąd stać ich na więcej, niż wynika z państwowych danych.