Rosjanie twierdzą, że trujemy ich jabłkami
Polskie jabłka, mimo zakazu, wciąż trafiają do Rosji. Mają być sprzedawane na Wschód przez inne kraje UE, które je kupują od Polaków. Rosjanie podobno zatrzymali aż 19 ton trujących owoców.
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rosjanie słyną z tego, że wymyślają coraz głupsze powody, dla których nie należy znosić embarga nałożonego półtora roku temu na nasze mięso, warzywa i owoce. Teraz zarzucają nam,
że cichaczem sprzedajemy im nasze jabłka. A dzieje się to tak: owoce kupują od nas inne kraje Unii, a potem przewożą do Rosji. A to poważne przestępstwo, bo - jak twierdzą ich służby
weterynaryjne i fitosanitarne - nasze produkty mogą zagrażać zdrowiu, a nawet życiu ludzi.
Jaki jest na to dowód? Rosjanie ujawniają tylko, że w ostatnich miesiącach ich służby zapobiegły wwiezieniu do 19 ton polskich jabłek skażonych pestycydami, czyli środkami ochrony roślin.
Szczegółów, jak zwykle, nie podał żadnych. Może boi się, że udowodnimy, jak w przypadku mięsa, że te zarzuty są bezpodstawne.
Jedno jest pewne - nie ma co liczyć na to, że Rosjanie nagle zniosą nam embargo na żywność. Przeciwnie - będziemy raczej musieli pogodzić się z tym, że jeszcze co najmniej przez długie miesiące nie będziemy mogli eksportować na Wschód wielu towarów.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!