Władze Transnieftu, który zawiaduje rosyjskimi rurociągami, poinformowały, że nie wiadomo, kiedy wreszcie wznowią dostawy ropy do rafinerii w Możejkach. Choć część rurociągu "Przyjaźń" - tłocząca tam ten surowiec - została zamknięta z powodu awarii wiele miesięcy temu, wciąż nie ma nawet planu naprawy. Ponoć jest to bardzo skomplikowana operacja, którą muszą zatwierdzić najwyższe władze. Potem musi jeszcze powstać kosztorys i może się okazać, że będzie on za wysoki.

Generalnie Rosjanie dali nam do zrozumienia, że nie zamierzają w najbliższym czasie naprawić wielkiej rury. Tym samym potwierdzają się wczorajsze doniesienia, że najprawdopodobniej skasują ten odcinek, kiedy tylko powstanie nowy - do portu w Primorsku. Dyskusja nad tym projektem ma odbyć się w najbliższych dniach w Moskwie. Budowa ma potrwać półtora roku.

To oznacza, że już na zawsze skazani będziemy na dostarczanie surowca do rafinerii drogą morską. To nie tylko dłużej trwa, ale przede wszystkim więcej kosztuje. Rosjanie, odcinając nam dostęp do "Przyjaźni", demonstrują nam siłę po tym, jak zwinęliśmy im sprzed nosa rafinerię w Możejkach, na którą mieli wielką chrapkę.