Według raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) niewielkie nawet zmiany średniorocznej temperatury mogą pozbawić Alpy i inne łańcuchy górskie na Starym Kontynencie tego, co mają najcenniejsze - doskonałych warunków narciarskich. Wystarczy bowiem dodatkowy 1 st. Celsjusza, by z 609 ośnieżonych alpejskich stoków pozostało już tylko 500. Z każdym kolejnym wzrostem temperatury będzie tylko gorzej.

Ten scenariusz jest niestety prawdopodobny i może się zrealizować za około 15 lat. Według OECD najbardziej zagrożone są góry niemieckie, gdzie przy ociepleniu klimatu o 1 stopień Celsjusza zniknie 60 proc. ośnieżonych stoków.

Niewiele lepszy scenariusz czeka Austrię, gdzie 4,5 proc. PKB pochodzi z "zimowego" przemysłu. Natura ma być nieco łaskawsza dla Szwajcarii, Francji i Włoch. Jednak i tam sytuacja nie wygląda różowo. Dochodzi bowiem do sytuacji, gdy banki - obawiając się ryzyka - odmawiają udzielenia kredytu kurortom położonym niżej niż 1500 m n.p.m.

Coraz częściej śnieg na stokach pochodzi niemal wyłącznie z maszyn. Tylko w kurortach Val D’Isere i Tignes we Francji naśnieżenie stoków kosztowało w tym roku 10 mln euro. Ale specjaliści alarmują, że ten sposób nie tylko nie jest rozwiązaniem problemu, ale wręcz go pogłębia. Tylko te dwie miejscowości zużyją bowiem w tym sezonie 3 mln kW energii na sztuczne naśnieżanie i będą miały tym samym wkład w dalsze ocieplenie klimatu. Na razie jednak europejskie kurorty nie widzą innej możliwości uratowania biznesu.