Złoty stracił od wczoraj niecały 1 procent, czyli kilka groszy. Dziś od rana niewiele się zmieniło. W ciągu dnia nasza waluta może jeszcze trochę się osłabić, ale o żadnym krachu czy załamaniu nie ma mowy - uspokajają ekonomiści. Bez względu na to, czy będziemy mieli nową koalicję czy nowe wybory, przełomu na rynku nie będzie - mówi dziennikowi.pl Paweł Stefański, analityk walutowy AFS.

Według Ryszarda Petru z Banku BPH, po ogłoszeniu nowych wyborów kurs euro może się zbliżyć do 4 złotych, ale nie powinien go przekroczyć. Nieco bardziej nerwowo może być na giełdzie, choć i tu analitycy studzą obawy. Inwestorzy najprawdopodobniej wstrzymają się z kolejnymi zakupami, ale najwyżej na tydzień, do czasu załagodzenia sytuacji w rządzie - dodaje Jacek Tyszko z Domu Maklerskiego BOŚ.

Dzisiejsza sesja na giełdzie rozpoczęła się niewielkim spadkiem. Na razie inwestorzy nie za bardzo garną się do zakupów, czekając na to, co się wydarzy w polityce.