Posłowie podejrzewają, że fundację, której Ewa Balcerowicz jest szefową, wspierały niektóre banki za namową jej męża Leszka Balcerowicza. Szefowa CASE zarzuciła posłów stertą dokumentów dotyczących działalności i finansowania jej fundacji.

Na liście darczyńców rzeczywiście są banki, ale pieniądze - jak wyjaśniła Balcerowicz - wpływały na konto CASE w czasie, kiedy jej mąż nie był jeszcze ani prezesem NBP, ani szefem Komisji Nadzoru Bankowego. 70 procent dotacji fundacji pochodzi ze środków zagranicznych - zeznała Ewa Balcerowicz.

Posłowie drążyli jednak dalej i chcieli się dowiedzieć, czy szefowie największych polskich banków należą do ścisłego grona przyjaciół rodziny i czy ona sama pracuje w fundacji społecznie. Ewa Balcerowicz zapewniła, że dostaje - jak to ujęła - mały dodatek i nie utrzymuje prywatnych kontaktów z prezesami banków. Zaprotestowała też przeciwko określeniu "fundacja Balcerowiczów".