Brytyjczycy wzmogli czujność i nic dziwnego - w końcu mają wydać z budżetu 45 mln funtów. Nie jest to kwota ostateczna, bo zainteresowanie zasiłkami zaczęło wręcz lawinowo rosnąć. Od początku tego roku do brytyjskich urzędów wpłynęło już kilka tysięcy kolejnych wniosków.

Anglicy postanowili dokładniej sprawdzać, czy ubiegający się o taki zasiłek ma do niego prawo. Do polskich urzędów wysyłają tygodniowo około tysiąca pism z prośbą o wyjaśnienia. Brytyjczycy chcą przede wszystkim wiedzieć, czy rzeczywiście mamy dzieci i czy te dzieci nie pracują. Jeśli utrzymują się same, to zasiłek nam nie przysługuje. Jeśli natomiast dziecko jest na utrzymaniu rodziców, mamy prawo do świadczeń.

Według brytyjskiego prawa, jeśli jeden z rodziców jest w Anglii legalnie zatrudniony, przysługuje mu zasiłek na dziecko, nawet jeśli pozostała część rodziny mieszka w Polsce. Zapomoga jest taka sama dla wszystkich, niezależnie od zarobków.

Według oficjalnych danych, od 1 maja 2004 roku w Wielkiej Brytanii zarejestrowało się do pracy 230 tys. Polaków. Nieoficjalnie mówi się o 600 tys. polskich emigrantów.