Ludzie podnoszą larum w całej Polsce. "63-letni Józef Morysiok z Olesna skarży się, że 10 lat temu podpisał z Amplico Life polisę na życie, bo agent mamił go niebotycznymi zyskami. W sumie przez 10 lat wpłacił na konto ubezpieczyciela 17,3 tysiąca złotych, a dostał... 18,85 tys.!

"Dostał tak mało, bo osoby po pięćdziesiątce muszą płacić koszty ochrony ubezpieczenia. Gdyby Pan Morysiok zmarł wcześniej i zapłaciłby w związku z tym tylko jedną składkę, my musielibyśmy wypłacić jego rodzinie aż 15 tysięcy złotych" - broni się Małgorzata Kowalska, rzecznik Amplico Life.

Jeszcze gorzej przejechali się ci, którzy podpisali polisy na tzw. dożycie, czyli na otrzymywanie dożywotnich rent. Tu ubezpieczyciele przeszli samych siebie. W reklamach mamili wysokimi zyskami z inwestycji, ale nie raczyli dodać, że tylko mała część składek klientów będzie inwestowana. Nikt też nie mówił o dodatkowych kosztach, np. kosztach ryzyka śmierci (2,15 proc. rocznie), prowizjach dla agentów (około 10 proc. rocznej składki) i marży towarzystwa ubezpieczeniowego (30 proc. rocznej składki) - alarmuje "Gazeta Prawna".