Prąd z pierwszej elektrowni miałby popłynąć w 2020 roku. Kilka lat później ruszyłaby kolejna. Ale już jesienią rząd rozpocznie kampanię informacyjną, między innymi w telewizji i na billboardach, na rzecz elektrowni atomowych - dowiedziała się "Polska". Urzędnicy będą przekonywać Polaków, że siłownia jądrowa to nic strasznego.

Jak pisze "Polska", w USA rząd zdołał przekonać lokalne społeczności budową tanich dróg, we Francji - bezpłatną służbą zdrowia. W Polsce resort gospodarki proponuje obniżenie o połowę cen prądu dla sąsiadów elektrowni. Z informacji gazety wynika, że z ulgi skorzystają najpewniej mieszkańcy powiatu, w którym elektrownia się znajdzie.

Według "Polski" rząd obawia się takich protestów, jakie miały miejsce przy okazji budowy w Żarnowcu w końcu lat 80. Bo Polacy mimo wszystko boją się elektrowni atomowych, szczególnie po katastrofie w Czarnobylu. Eksperci przekonują jednak, że budowa siłowni jądrowych to jedyne wyjście.

Zapotrzebowanie na prąd w Polsce w ciągu dwunastu lat wzrośnie prawie dwukrotnie. Tej luki nie da się wypełnić klasycznymi elektrowniami węglowymi, bo nie pozwalają na to limity CO2 - wyjaśnia dziennik "Polska.