Balcerowicz: Żadnej daty przyjęcia euro
Najpierw trzeba zreformować polskie finanse, a potem dopiero podawać datę wejścia do euro - twierdzi były prezes NBP, prof. Leszek Balcerowicz. Samo rzucanie terminami przyjęcia europejskiej waluty bez szans na spełnienie twardych kryteriów jest, według niego, całkowicie niepoważne.
- Polska prymusem Europy
- Balcerowicz: Nie zależy mi na zaszczytach
- Balcerowicz ma nowy plan
- Kołodko u Olejnik: Niech się pani nie ciska
- Balcerowicz: Dokończmy prywatyzację!
- Polacy chcą euro, by jeździć po świecie
- Eksperci nie wierzą w plany Tuska
- Warszawa zadłuży się na miliardy
- Wciąż nie ma planu dla euro
- Rząd planuje gigantyczny rozwój Polski
- Balcerowicz: Prezydent to hamulcowy
- Węgry będą miały euro szybciej od Polski
- Prezydent: Euro może w 2015 roku
- Bruksela chwali Tuska. Za plany
- Prezydent: Dług publiczny nie jest zły
- Bruksela ma wątpliwości co do planów Tuska
- "Plan Balcerowicza? Już dziękujemy"
- Ekspert: Rządowi nie uda się sprzedać firm
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Były prezes NBP prof. Leszek Balcerowicz uważa, że podawanie daty granicznej wejścia Polski do strefy euro ma sens tylko wtedy, gdy będzie temu towarzyszył wiarygodny program spełnienia warunków koniecznych do przyjęcia wspólnej waluty.
>>>Skrzypek: Najpierw reformy, potem euro
"Bez tego to będzie niepoważne i nie powinno być robione" - powiedział Balcerowicz podczas wtorkowej konferencji prasowej w Krakowie.Według niego kompleksowy program przystąpienia naszego kraju musi obejmować ustawy, które należy zmienić, aby spełnić kryteria z Maastricht.
Kryteria z Maastricht (konwergencji) to pięć warunków, które powinna spełniać gospodarka kraju aspirującego do przystąpienia do strefy euro. Na przykład inflacja nie może przekraczać w ciągu jednego roku o więcej niż 1,5 pkt proc. średniego wskaźnika inflacji z trzech krajów UE o najbardziej stabilnych cenach. Ponadto poziom deficytu sektora finansów publicznych nie może na trwałe przekroczyć 3 proc. PKB, a dług publiczny - 60 proc. PKB.
"Szczególnie ważnym kryterium jest kryterium fiskalne, które mówi, że deficyt nie powinien przekraczać 3 proc. PKB i powinien zmierzać do zera. My mamy powyżej 6 proc.; w związku z tym, jeżeli ma być wiarygodna data, to musi być wiarygodny program ograniczenia deficytu do 3 proc., a potem do zera" - zaznaczył b. szef banku centralnego.
Dodał, że w dłuższej perspektywie uzdrowienie finansów publicznych będzie zależało od m.in. przesunięcia wieku emerytalnego, usuwania pozostałych przywilejów emerytalnych oraz wprowadzania systemu, zachęcającego ludzi do jak najpóźniejszego przechodzenia na emeryturę.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!