Magiczny poziom na razie pozostaje nietknięty. Około południa złoty stracił - notowania euro wzrosły powyżej 4,03 zł, a dolar przekroczył poziom 2,82 zł. Przyczynił się do tego słabszy odczyt indeksu ZEW z Niemiec, który jednocześnie mocno zepchnął w dół notowania EUR/USD (poniżej 1,43). Inwestorów nieco rozczarowały także wyniki Citigroup (godz. 13:00), mimo, iż były one zgodne z oczekiwaniami. To pokazuje, że zaczyna się zwracać uwagę na „szczegóły” – tym razem był to wart 700 mln USD odpis na poczet niespłacanych kredytów.

Później złoty zaczął odrabiać straty. Po części mogły na to wpłynąć dane o płacach w grudniu, które GUS podał o godz. 14:00. Okazało się, że wynagrodzenia wzrosły aż o 6,5 proc. r/r. Wydaje się jednak, iż nie jest to wynik poprawy sytuacji w przedsiębiorstwach, a raczej wypłat okresowych nagród. Do aprecjacji naszej waluty przyczyniła się też poprawa nastrojów na Wall Street widoczna po otwarciu giełdy o godz. 15:30. Po południu (godz. 16:10) euro było warte 4,02 zł, a dolar 2,8120 zł. Trudno wyrokować, czy w kolejnych godzinach nie spróbujemy przetestować na powrót okolic 4,0000-4,0050, co miało miejsce minionej nocy.

Będzie to jednak zależeć od zakończenia się handlu na Wall Street i wyników IBM, które zostaną opublikowane po godz. 22:00. Sądzę jednak, iż pozytywnego impulsu dla złotego można będzie upatrywać dopiero w czwartek – będzie to publikacja danych o grudniowej produkcji przemysłowej, która wzmocni oczekiwania odnośnie bardzo dobrego IV kwartału 2009 dla polskiej gospodarki. Innym zagrożeniem jest EUR/USD – jeżeli kurs tej pary spadnie w najbliższych dniach poniżej 1,4216-50, to będzie można zapomnieć o mocnym złotym.