Dziennik.plNews

Piątek, 25 maja 2012

Imieniny: Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Mocne rozmowy z Rosją. Zobacz szczegóły

2009-12-11 | Ostatnia aktualizacja: 20:59 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Czy to, co po negocjacjach zostaje na stole, jest święte? Opowiada biznesmen, który negocjował z Rosjanami dostawy ropy: – Oni mają taki zwyczaj, który strasznie złości Amerykanów: nie podpisują każdej strony kontraktu, tylko ostatnią, na której są adresy prawne stron. Czyli umowę można przenosić z ziemniaków na tory kolejowe i tak dalej. Strony nie mają parafek, można je podmieniać. Takie numery są możliwe, bo oni walczą o swoją ambicję, ojczyznę, honor negocjacyjny. Rzadko wykazują inicjatywę, wolą, żeby to oponent wyszedł z czymś, na co będzie można odpowiedzieć. Po co? Bo póki ktoś pokazuje propozycję, można na nią reagować, krytykować ją, uciekając od odpowiedzialności.

Czy Rosjanie w czasie rozmów stosują jakieś sztuczki? – Mogą być agresywni. Wściekłość, gniew, mniej lub bardziej udawany. Zerwą rozmowy, mówiąc, że ich lider się rozchorował. Ale to nie znaczy, że się rozchorował. To znaczy, że cię ignorują. Rozmawialiśmy raz z Rosjanami. Najważniejszy z nich zadawał pytania po rosyjsku. Tłumacz przekładał to jednemu z nas – po angielsku. Kiedy mówił, kierowaliśmy uwagę w jego stronę. W tym czasie Rosjanin patrzył na nas. Mógł bez trudu i uważnie obserwować naszą mimikę. Kiedy mówił któryś z nas, Rosjanin miał dwa razy więcej czasu na odpowiedź – bo po rozmowach okazało się, że znał angielski – mówi menedżer z PGNiG.

Gudzowaty: – Korzystają z pomocy służb. Nie wypuszczą żadnej tego typu sprawy bez merytorycznej opinii. Są bezwzględni, jeśli chodzi o zabezpieczenie interesu Rosji. Tylko do rozmów z kimś takim trzeba poważnego partnera, żeby się nie dać. Angielski? Kiedyś niektórzy Rosjanie woleli negocjować po angielsku, to był rodzaj szpanu. Że pogawarili sobie „hał du ju du”. Tego już nie ma.

Były wiceminister gospodarki, który brał udział w rozmowach gazowych: – Świętej pamięci Andrzej Drawicz przytoczył kiedyś anegdotę o protestanckim duchownym. Kiedy podczas sporu przeciwnik chlusnął mu w twarz szklanką wina, otarł twarz i odrzekł: „Rozumiem, dżentelmenie, że była to dygresja. Teraz czekam na pańskie argumenty”. Tak się powinno rozmawiać z Rosjanami.

Wojciech Cieśla
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia123456

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Gospodarcze

    Najczęściej komentowane

    «