Jak twierdzą informatorzy gazety, prezes zarządu niemieckiej spółki Reto Francioni miał być "zgorszony wyobrażeniami Polaków na temat ceny" za GPW.

W zeszłym tygodniu rząd w Warszawie zażądał, by Francioni poprawił swą ofertę. "Wartość warszawskiego parkietu wyceniono przy tym na ponad miliard euro, co mocno wstrząsnęło Francionim. Dlatego prezes Niemieckiej Giełdy rozważa zerwanie negocjacji" - pisze "FAS".

Rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa Maciej Wewiór powiedział w piątek, że w poniedziałek resort poinformuje, czy wpłynęła uzupełniona oferta Deutsche Boerse. MSP oczekuje od inwestora uzupełnienia oferty wiążącej w sprawie zobowiązań pozacenowych. Chodzi m.in. o przedstawienie szczegółowego programu rozwoju giełdy, a także zobowiązanie inwestora do wzmocnienia jej pozycji w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Plan prywatyzacji warszawskiej giełdy zakłada sprzedaż minimum 51 proc. akcji inwestorowi strategicznemu oraz około 23 proc. akcji członkom giełdy. W przypadku, gdy pula blisko 23 proc. akcji nie zostanie objęta przez członków giełdy, inwestor strategiczny będzie mógł kupić maksymalnie do 73,82 proc. akcji.

Akcje spółki Deutsche Boerse, która jest zainteresowana kupnem pakietu większościowego warszawskiego parkietu, należą do inwestorów amerykańskich (41 proc.), brytyjskich (32 proc.) i niemieckich (18 proc.).

Firma zarządza Frankfurcką Giełdą Papierów Wartościowych. Należy do niej także europejska giełda instrumentów pochodnych oraz izba rozliczeniowa. Posiada 25 oddziałów na świecie i zatrudnia ok. 3,4 tys. pracowników.