Dziennik.plNews

Czwartek, 24 maja 2012

Imieniny: Joanny, Marii, Zuzanny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 26°C

Właśnie tak powstanie rura pod Bałtykiem

2009-11-21 | Ostatnia aktualizacja: 20:46 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Na 37 sekund stanęło mi serce

9 grudnia 2005 r., 12-tysięczne Babajewo w obwodzie wołogodzkim. Na uroczyste zespawanie pierwszego fragmentu nowego gazociągu przyjechali premier Rosji, niemiecki minister gospodarki, szef Gazpromu. Mieszkańcy Babajewa i media przygotowywali się do uroczystości od tygodnia. Wydawałoby się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. – Spawarka ruszyła i zaraz zamilkła. Nie działała przez 37 sekund. Na te 37 sekund zamarło mi serce – wspomina Siergiej Biełow, wiceszef przedsiębiorstwa Swaroczno-Montażnyj Triest, które odpowiadało za pierwszy spaw. – Ale potem rurę zaspawali – mówi w książce Walerija Paniuszkina i Michaiła Zygara ȁE;Gazprom. Rosyjska brońȁD;. Na zespawanym fragmencie przyszłego gazociągu dostojni goście złożyli swoje autografy. Potem poszli się ogrzać do podgrzewanego namiotu. Na grudniowym trzaskającym mrozie trudno długo wytrzymać.

Jaki początek, taka i cała reszta budowy. Rura z Griazowca na wybrzeże Bałtyku biegnie na bardzo trudnym terenie. Bagna, rzeki i lasy. Pół biedy, gdy trwa zima. Bagno wówczas zamarza i na teren budowy można bez przeszkód wjechać ciężkim sprzętem. Głazy są wysadzane trotylem, rurę puszcza się pod korytami rzek. W lecie jednak, aby przedrzeć się przez bagna, robotnicy muszą układać drogi z bali drewna. Kilka ułożonych warstw ratuje ciężarówki przed utonięciem w błocie. Sprytne? Może. Ale chłopcy z Gazpromu i podległych mu spółek nie odkryli Ameryki. W ten sam sposób przed tysiącem lat niewolnicy dawnych Słowian przeciągali po drewnianych balach swoje łodzie z jednej rzeki do drugiej.

Obecnie na budowie rurociągu z Griazowca nie pracują niewolnicy. Monterzy i spawacze to często kolejne już pokolenie pracujące przy budowie gazociągów. Mieszkają w tymczasowych obozach, w budynkach, które sami nazywają – ze względu na kształt – beczkami. Ich dzieci idą do najbliższej szkoły, a gdy budowa rury się kończy, firma przerzuca ich często na drugi koniec Rosji do nowego zadania – opisują Paniuszkin i Zygar. – Do dziewiątej klasy mieszkałem w beczce. Niektórzy moi koledzy zmieniali szkoły po 10 – 15 razy. Co robić, taka praca – opowiadał im jeden z robotników Leontij Warieca.

Michał Potocki
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia123456

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Gospodarcze

    Najczęściej komentowane

    «