Wczoraj OFE ubyło 51,5 proc i tyle samo przybyło ZUS. Kiedy dowiemy się ile mamy na koncie ?

Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz: Z pierwszych informacji wynika, że wszystko przebiega spokojnie. Jeśli chodzi o ostateczne wyniki, ZUS potrzebuje czasu. Nie może jednak przekroczyć określonych w ustawie terminów. Ma też obowiązek, po zakończeniu całej procedury, wysłać do każdego ubezpieczonego list z informacją o stanie jego konta i subkonta. Dopilnujemy, aby stało się to jak najszybciej.

OFE nie sygnalizowały jakiś kłopotów w zawiązku z całą operacją?

Całą operację ściśle reguluje ustawa, która była konsultowana z instytucjami finansowymi zarządzającymi OFE. Na bieżąco rozwiewamy wszystkie wątpliwości wspólnie z Komisją Nadzoru Finansowego. Nie sądzę, żebyśmy napotykali po drodze na jakieś problemy.

Co w tej chwili będzie najtrudniejszym zadaniem jeśli chodzi o wdrożenie tych zmian ?

Najtrudniejsze zadanie spoczywa teraz na Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Nie chodzi przecież tylko o przesunięcie części nieakcyjnej z OFE do ZUS. Od kwietnia Polacy będą wybierali, czy nadal chcą przekazywać swoje składki do OFE, czy też wolą by trafiały wyłącznie do ZUS. To Zakład będzie odpowiadał za przyjmowanie deklaracji ubezpieczonych, a później za rejestrację i zapisywanie składek na kontach.

Na tym zadania ZUS się nie kończą. Fundamentem reformy było zapewnienie bezpieczeństwa środków w okresie przedemerytalnym i już na emeryturze. Dlatego ZUS nie tylko będzie przyjmował środki przekazywane z OFE w ramach suwaka bezpieczeństwa, ale zajmie się również wypłatą świadczeń z OFE.

Jest Pan pewien, ze Zakład sprosta wyzwaniu, że nie będzie jak w momencie wejścia w życie ustawy w 1999 r. zaginionych czy opóźnionych składek?

ZUS jest jedyną instytucją w Polsce, która może sprostać takim wyzwaniom. Jesteśmy w zupełnie innym punkcie niż gdy startowała reforma emerytalna w 1999 r. ZUS ma za sobą 15 lat doświadczeń, całkiem sprawny system informatyczny. Niedawno sprostał innemu dużemu zadaniu, jakim było szybkie przeliczenie kwotowej waloryzacji emerytur. I tym razem nie powinien mieć kłopotów.

Nie boi się Pan efektów rynkowych zmian, mieliśmy spadki na giełdzie w styczniu, o polską reputację martwił się w zeszłym tygodniu w związku z tymi zmianami nawet Financial Times?

Nieporozumienia biorą się z różnic w polskim i zachodnich systemach emerytalnych. Tam fundusze emerytalne są dobrowolne. W Polsce w 1999 r. zdecydowaliśmy się na inny model: OFE są częścią publicznego, obowiązkowego i gwarantowanego przez państwo systemu emerytalnego. Państwo ma prawo, nawet obowiązek, wyciągać wnioski z popełnionych błędów i je naprawiać.

Trudno mi też przyjąć argumenty o negatywnym wpływie zmian w OFE na rynek. Pamiętam czarne scenariusze pisane dla giełdy po ogłoszeniu przez premiera planu reformy. Na warszawskim parkiecie miała polać się krew, tymczasem nic takiego się nie stało. Wkrótce potem mieliśmy najlepsze notowania od wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r. Nikt nie przekona mnie również, że ostatnie gorsze kilka dni na warszawskiej giełdzie mają związek z OFE, bo tak nie jest.

Prezydent skarży OFE do Trybunału. Co zostanie z ustawy po orzeczeniu sędziów ?

Bardzo dobrze, że Pan Prezydent wystąpił z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego. To przetnie wszystkie spekulacje na temat niekonstytucyjności zmian w OFE. Nie jestem prawnikiem, ale obaw nie mam. Ze wszystkich przygotowanych dla rządu opinii wybitnych konstytucjonalistów i prawników wynika, że reforma jest zgodna z Konstytucją.

Za cztery miesiące zaczyna się czas wyboru między OFE a ZUS. Rząd planuje jaką kampanię informacyjną, by o tym przypomnieć?

Taka kampania trwa nieustannie od wielu miesięcy. Wszystkie niezbędne informacje będą dostępne w oddziałach ZUS oraz w internecie. Będą dotyczyły OFE, ZUS-u, jak i całego systemu emerytalnego. Tak, by każdy przed dokonaniem wyboru mógł rozwiać wszystkie swoje wątpliwości.

Jest jeszcze kwestia jej dostępności. Czy będą takie działania jak spoty czy specjalne strony dotyczące kwestii wyboru?

Chcemy dotrzeć z informacją do wszystkich zainteresowanych. Od miesięcy przy okazji spotkań z mieszkańcami różnych miejscowości odpowiadam na pytania o OFE. Cały czas odbywają się dyskusje m.in. z udziałem wiceministrów. Państwo dziennikarze też jesteście bardzo aktywni.

Ale jaka jest siła rażenia ministra czy kilku wiceministrów na spotkaniach w porównaniu z masą 13 mln ubezpieczonych w OFE?

Dla wszystkich zainteresowanych zamierzamy uruchomić specjalną stronę internetową. Pytania będzie można też wysyłać mailem. Na wszystkie odpowiedzą nasi eksperci, żaden list nie pozostanie bez odpowiedzi. Nie chcemy jednak ograniczać strony do informatora o możliwości wyboru między ZUS i OFE. Polacy potrzebują miejsca, gdzie pod jednym adresem znajdą wszystkie najważniejsze informacje o systemie emerytalnym. Takie miejsce chcemy dla nich stworzyć.Nie możemy zapominać o mediach. Informacji o OFE było dużo. Nie było dnia, by w prasie nie pojawiały się artykuły o OFE. Z naszej rozmowy wynika, że to wciąż gorący temat.

Mieliśmy zamieszenie z wprowadzeniem zakazu reklamy. Pomysł z zakazem był dobry?

Zamieszanie? Tak to próbowały przedstawiać instytucje finansowe zarządzające OFE. My od początku stawialiśmy sprawę jasno: zakaz reklamy jest potrzebny po to, żeby nie powtórzyła się sytuacja z 1999 r., gdy OFE wprowadzały Polaków w błąd kusząc ich emeryturami pod palmami. Nie mogliśmy się zgodzić na "powtórkę z rozrywki". Zresztą media dalej mogą prezentować wyniki OFE. Oddzielajmy tylko rzetelną informację od reklamy.

A przekaz rządu to będzie reklama czy informacja?

Rządowi zależy, aby każdy dokonał świadomego wyboru w oparciu o rzetelne informacje.

Co Pan planuje do końca kadencji?

Rozpoczynamy dyskusję z partnerami społecznymi o tym, czy jest możliwy w Polsce nowy modelwaloryzacji rent i emerytur. Jestem zwolennikiem podwyżki kwotowej, bo zyskują na niej osoby z najniższymi świadczeniami. Dla nich waloryzacja procentowa, na obecnych zasadach, oznacza zaledwie kilkunastozłotowe podwyżki emerytur. Tymczasem to te osoby potrzebują największego wsparcia. Muszę o nich pamiętać jako minister, który odpowiada za politykę społeczną.

Ale waloryzacja kwotowa jest niezgodna z konstytucją?

Trybunał Konstytucyjny uznał, że może wystąpić jedynie epizodycznie. Nie zmienia to faktu, że na wszystkich moich spotkaniach z seniorami słyszę, że dzięki waloryzacji kwotowej zamiast 20 czy 30 złotych podwyżki, dostali o 70 złotych wyższą emeryturę. Dla emerytów czy rencistów o najniższych świadczeniach to naprawdę robi bardzo dużą różnicę.

Tylko ze względu na wyrok Trybunału nie proponuję waloryzacji kwotowej. Warto rozmawiać o innych propozycjach, może przydadzą się w przyszłości.Jedną z takich propozycji do dyskusji jest ta, aby większość świadczeń podnosić o wysokość inflacji, a tylko te najniższe o inflację oraz wzrost płac. Podkreślę, to mój głos w dyskusji.

Dopuszcza pan wystąpienie w przyszłym roku z propozycją waloryzacji kwotowej?

Chcę rozmawiać o każdym wariancie z partnerami społecznymi. Przecież oni też mają przemyślenia na ten temat. Także współodpowiadają za poziom życia Polaków.

Czy Pana propozycja jest realna politycznie. Gdy sprawdzimy rozkład emerytur to najniższe świadczenia , które chciałby Pan podnieść otrzymuje od 4-10 proc emerytów? Ktoś w Sejmie podniesie rękę za rozwiązaniem zmniejszającym waloryzację 90 procentom emerytów?

Dlatego moje koncepcje nie są ostateczne. Wiem jednak, że każdemu powinno zależeć na podnoszeniu najniższych emerytur. Nie tylko tej koalicji, ale i opozycji. Także partnerom społecznym, którzy swoje zdanie wyrazili ostatnio na spotkaniu w resorcie. Po to rozmawiamy, żeby dojść do najlepszych rozwiązań.

Tak, ale nawet jeśli przygotuje Pan Projekt , czy w Sejmie nie zostanie Pan sam?

Jeśli projekt dobrej, kompromisowej ustawy przyjmie rząd, nie wyobrażam sobie by nie zagłosowała za nim parlamencie koalicja. Nie wybiegajmy jednak tak daleko w przyszłość. Na razie przedstawiłem propozycję do dyskusji: waloryzacja emerytur i rent nadąża za inflacją i jednocześnie daje szansę na podniesienie najniższych świadczeń.

A propos waloryzacji ma Pan pewne nadwyżki. Inflacja była niższa, więc na emerytury budżet wyda około miliarda mniej. Wiadomo co się stanie z tą kwotą?

Zasady waloryzacji to nie wymysł rządu, ale konkretne zapisy ustawy. Nie tak dawno zdarzało się, że w budżecie zapisywano dość niską inflację. Gdy okazywało się, że była wyższa od zakładanej, ZUS musiał zapożyczać się by wypłacić wyższe świadczenia. To działa jednak tylko w jedną stronę. Chciałbym mieć dodatkowy miliard dla emerytów. Proszę mi wierzyć, że gdyby tak było, byłbym pierwszym, który wystąpiłby z wnioskiem o większą podwyżkę emerytur i rent.