Rolnicy będą płacić składki zdrowotne nie tylko od posiadanych gruntów rolnych, ale także tych uprawianych na podstawie dzierżawy.

Na nowym sposobie ustalania wysokości składek zdrowotnych stracą rolnicy z terenów zachodniej i północnej Polski, którzy posiadają gospodarstwa rolne powyżej 50 hektarów składające się przeważnie z gruntów pierwszej lub drugiej klasy. Natomiast zyskają posiadający grunty piątej lub szóstej klasy, bo te gospodarstwa przynoszą niewielki przychód – mówi prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz, ekspert w dziedzinie rolnictwa i obszarów wiejskich z SGH.

Jednak KRUS może mieć problem z ustaleniem faktycznej wysokości składek, bo część gruntów rolnych jest w Polsce dzierżawionych. Brak jest danych, ile jest takich umów.

Przeważnie są to umowy ustne w żaden sposób nieudokumentowane. Do tej pory nikt z tego powodu nie ponosił żadnych konsekwencji, bo budżet płacił za rolników składki zdrowotne – mówi Lech Goraj z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Rolnej.

Różnice już pojawiają się obecnie między wynikami ostatniego spisu rolnego a dopłatami bezpośrednimi. Według danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa unijne dopłaty wypłacono za około 14 mln fizycznych hektarów, zaś według GUS rolnicy prowadzą działalność na prawie 16 z 18 mln hektarów.

Z tego też powodu ważna będzie metodologia liczenia gruntów – dodaje prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz.

Aby nie było żadnych wątpliwości, resort rolnictwa chce wprowadzić jednolite zasady do ustalania wysokości składek zdrowotnych, które będą obowiązywać od lutego tego roku.

Chcemy, aby rolnicy płacili składki zdrowotne za faktycznie użytkowane grunty. W praktyce oznacza to, że będą musieli zgłosić do KRUS nie tylko hektary przeliczeniowe, których są właścicielami ale także te, które są dzierżawione od sąsiada. W tym bowiem przypadku będzie się liczyć, że użytkowana ziemia przynosi im dochody – mówi Małgorzata Książyk, rzecznik prasowy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.